Chłopiec, który zniknął (recenzja)

Aleksandra Gancarz
0 komentarze

Chłopiec, który zniknął jest w naszej domowej biblioteczce od dawna. Kupiony w przedsprzedaży na Dzień Dziecka w 2025 roku miał być rymowanym hitem – kolejnym po książkach Ty i My wydawnictwa Tumilu.

Książki wydawnictwa Tumilu są tworzone przez matkę i córkę, Ewę i Martę Dahlig. Matka pisze teksty, córka tworzy ilustracje – razem składa się to w niezwykle spójną, ujmującą i przygotowaną z najwyższą starannością całość. Co kluczowe, treść każdej pozycji jest konsultowana pod kątem psychologicznym. Jako pedagożka pracująca z dziećmi o zróżnicowanym potencjale – w tym z uczniami z dysleksją oraz neuroróżnorodnymi (w spektrum autyzmu) – szczególnie doceniam warstwę edytorską. Duża wielkość i odpowiedni krój liter, a także ekspresyjnie wyróżnione fragmenty tekstu to doskonałe narzędzia, które na początkowym etapie nauki pozwalają dziecku na aktywne i samodzielne włączanie się w lekturę.

W naszej rodzinie Chłopiec, który zniknął jeszcze nigdy nie wybił się do czołówki ulubionych książek i z tego, co słyszę, w innych domach też raczej grzeje ławkę rezerwowych.  Jednak co jakiś czas wraca i za każdym razem zostawia po sobie ślad, a że jest napisany zgrabnym wierszem, to zapada w pamięć łatwo i na długo.

Tytułowy chłopiec zawsze robi to, czego oczekują od niego inni – rodzice, koledzy (tym razem nie oberwało się nauczycielom, bo akurat w tej książce nauczycielka pozostawia dzieciom swobodę twórczą i nie wartościuje efektów ich pracy). Chłopiec rezygnuje ze swoich wielkich pasji i drobnych upodobań, aby w każdej sytuacji doskonale dostosować się do otoczenia. W zamian dostaje akceptację, uznanie, poczucie przynależności do grupy. Wszystko byłoby w porządku, tylko że w lustrze coraz mniej widzi siebie. Blednące odbicie w końcu znika, a bohater przenosi się do onirycznej krainy, gdzie spotyka symboliczne postacie. Egoistyczne myszki wykorzystują jego chęć niesienia pomocy i potrzebę znalezienia przyjaciela. Łasica prowadzi go swoją ścieżką, gdyż uważa swój wybór za najlepszy dla niego. Żaba, ryba i drzewo dają mu przykład niezależności, wolności i samoakceptacji. Sroka zaprasza go do swojego skarbca, by w zamian za uratowanie jej życia wybrał coś dla siebie. Jakie to trudne zadanie!

Wybrać coś dla siebie bez ulegania presji otoczenia to wbrew kulturze hołdującej posłuszeństwu, rywalizacji i unifikacji. Rozpoznawanie własnych potrzeb zamiast  odpowiadania na oczekiwania innych, to trudne zadanie na każdym etapie życia. Dla dziecka aktem odwagi jest jedzenie szpinaku w szkolnej stołówce, dla ósmoklasisty wybór szkoły, do której nie idzie nikt inny z klasy i której nie ma w rankingach, a dla dorosłego życie na własnych zasadach bez oglądania się na prestiż i opinie postronnych. 

Chłopiec, który zniknął rozwija przesłanie starej piosenki Perfectu Chciałbym być sobą. To przepis na odważne wybieranie własnej drogi w każdym wieku i na akceptowanie wyjątkowości każdej istoty. 

Ewa Dahlig, Marta Dahlig: Chłopiec, który zniknął. Wyd. Tumilu, Warszawa 2025. 

Może Cię zainteresować:

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Przeczytaj więcej

Polityka prywatności

Weź udział w II Unconference e:mi!

⏰ 11 maja, 18.00
📍 Widzimy się na Zoom!

Udział bezpłatny · limit 100 miejsc