Liczba studentów w USA rośnie
Edukacyjne podsumowanie miesiąca zaczynamy od ciekawych danych z USA, z których wynika, że w przeciwieństwie do danych z Polski, liczba studentów w Stanach Zjednoczonych znów rośnie.
Jesienią na uczelniach studiowało 19,4 mln osób, czyli o 1% więcej niż rok wcześniej – wynika z danych National Student Clearinghouse Research Center.
Najmocniej rosną uczelnie publiczne oraz community colleges, a szczególnie krótkie programy zawodowe powiązane bezpośrednio z rynkiem pracy, ponieważ ich popularność wzrosła aż o 28% rok do roku. Jednocześnie spada liczba studentów na prywatnych uczelniach czteroletnich oraz na studiach magisterskich.
Ciekawy jest też spadek zainteresowania kierunkami informatycznymi po latach dynamicznego wzrostu. Powody są dwa: mniejszy napływ studentów zagranicznych oraz… rosnąca niepewność wokół rynku technologicznego i wpływu AI na branżę.
Ofensywa Ministerstwa Edukacji
Po kilku incydentach związanych z przejęciem kont nauczycieli w komercyjnych e-dziennikach ministra edukacji zapowiedziała stworzenie państwowego systemu. Pilotaż ma ruszyć 1 września 2027 roku, a logowanie ma być oparte na mObywatelu.
Resort argumentuje podjęcie tego tematu faktem, że dane uczniów są wrażliwe i państwo powinno zagwarantować bezpieczeństwo i bezpłatny dostęp dla szkół i samorządów do takiego narzędzia.
Czy centralizacja oznacza automatycznie większe bezpieczeństwo? I czy państwowy e-dziennik będzie realnym rozwiązaniem, czy raczej kolejnym „edukacyjnym KSeF-em”?
Na tym jednak nie koniec ofensywy ministerstwa, które zapowiada nowelizację prawa oświatowego, która ma ograniczyć możliwość wpisywania do statutów szkolnych zapisów dotyczących wyglądu uczniów. W wielu szkołach do dziś funkcjonują regulaminy zakazujące farbowania włosów, określonych fryzur czy nawet sposobu ich wiązania.
Resort chce to uporządkować ustawowo. Uczeń ma mieć prawo do kształtowania własnego stroju i wyglądu, o ile nie narusza on ogólnie przyjętych norm społecznych ani nie nawołuje do nienawiści czy przemocy.
Ile naprawdę zarabia nauczyciel w G20?
W sieci pojawiło się ciekawe porównanie wynagrodzeń nauczycieli w krajach G20 z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej (PPP), czyli realnej wartości pensji w danym kraju.
Polski nauczyciel z ok. 15-letnim stażem osiąga rocznie ok. 55 tys. dolarów PPP. To poziom zbliżony do Wielkiej Brytanii (55–63 tys. USD PPP), Francji i Włoch (ok. 52–56 tys. USD PPP).
Wyraźnie wyżej są Niemcy (90–95 tys. USD PPP), czyli o 60–70% większa siła nabywcza niż w Polsce. Jeszcze wyżej Australia (100–110 tys. USD PPP), a Kanada i USA mieszczą się w przedziale 68–85 tys. USD PPP.
Niestety sytuacja wygląda znacznie gorzej, jeśli spojrzeć na pensje nominalne, bez korekty o koszty życia, różnice robią się jeszcze większe – w Niemczech czy Australii nauczyciel zarabia 3–5 razy więcej niż w Polsce.
Wietnam podjął przełomową decyzję
Pod sam koniec 2025 roku Wietnam podjął decyzję, która umknęła nam w poprzednich podsumowaniach, a warto o niej wspomnieć, bo w wielu krajach wciąż pozostaje politycznym marzeniem: od 1 września uczniowie publicznych szkół zostali całkowicie zwolnieni z opłat za naukę.
To decyzja obejmująca 23,2 mln uczniów. Koszt dla budżetu? Około 30,6 bln dongów (w przeliczeniu kilka miliardów dolarów rocznie). Rząd jasno komunikuje, że to świadomy wybór i przedstawia 3 główne argumenty:
- realne odciążenie rodzin.
- mniejsze ryzyko przedwczesnego wypadania z systemu, zwłaszcza na wczesnych etapach edukacji.
- zmniejszenie nierówności między regionami.
Wietnam dołącza tym samym do grona państw, które traktują powszechny dostęp do edukacji jako fundament strategii rozwojowej. Ciekawie będzie obserwować, czy w dłuższej perspektywie ta decyzja przełoży się na jakość kapitału ludzkiego.
Nie może zabraknąć AI
Na koniec styczniowego wydania nie może zabraknąć AI, ponieważ w opublikowanym przez OECD raporcie dotyczącym wpływu sztucznej inteligencji na edukację (dokument analizuje realne badania terenowe, a nie tylko deklaracje i opinie) znalazł się bardzo ciekawy eksperyment przeprowadzony w Turcji.
Uczniowie otrzymali dostęp do GPT-4 w dwóch wariantach, w tym w wersji tutoringowej, która prowadziła ich krok po kroku przez zadania. Efekt? W krótkim okresie wyniki testów wzrosły nawet o 127% względem grupy bez wsparcia AI.
To ogromny skok, jednak druga część badania jest jeszcze ważniejsza. Gdy uczniom odebrano dostęp do narzędzia, ich wyniki spadły o 17% poniżej grupy kontrolnej. Innymi słowy poprawiło się rozwiązywanie zadań, niekoniecznie utrwaliło się rozumienie.
W szerszym kontekście raportu to bardzo wyraźny sygnał ostrzegawczy. AI może być potężnym wsparciem dydaktycznym, ale sposób jej użycia ma kluczowe znaczenie. Bez odpowiedniej metodyki łatwo pomylić „lepsze wyniki” z realnym uczeniem się.