Wiek to jedna z podstawowych zasad organizujących naszą codzienność. Społeczeństwo opiera się na normach regulowanych przez to, ile ma się lat. Jest czas na młodość, dorosłość i starość. Jakże często słyszymy stereotypowe: „ja w twoim wieku…”, „pewne rzeczy już mi nie przystoją…”, „podrośniesz, to będziesz robił, co będziesz chciał…”, czy wreszcie słynne: „kiedyś to było”. Międzypokoleniowe porozumienia i nieporozumienia pozwalają nam się uczyć i rozwijać, czerpać z wzajemnych doświadczeń oraz zauważać i akceptować postępujące zmiany. Warto się tym zmianom przyjrzeć bliżej: lepiej zrozumieć związane z datą naszego urodzenia kulturowe i biologiczne różnice oraz zastanowić się czy, a jeśli tak – kiedy i w jaki sposób – rzeczywistość powinna być do nich dostosowywana.
Pokolenie w sensie socjologicznym definiuje się jako grupę ludzi urodzonych w podobnym czasie, doświadczonych podobnymi przełomowymi wydarzeniami. Ich wyodrębnianie ma jednak sens przede wszystkim wówczas, gdy na świecie dokonują się jakiegoś rodzaju istotne zmiany, na przykład społeczne lub technologiczne: przejęcie przez kobiety wielu zadań poprzednio uznawanych za typowo męskie w czasie I wojny światowej; technicyzajca życia czy wreszcie pojawienie się Chat GPT. Stabilizacja świata wiąże się z zanikaniem potrzeby generacyjnych podziałów.
Najbardziej rozpoznawalne określenia pokoleń tego i poprzedniego stulecia to:
- ciche pokolenie – urodzone w dwudziestoleciu międzywojennym i w czasie II wojny światowej;
- baby boomerzy (zwani w Polsce boomerami) – urodzeni w latach 1946 – 1965,
- pokolenie X – od połowy lat 60. do lat 80.,
- pokolenie Y – milenialsi to osoby urodzone w latach 80. i 90.,
- pokolenie Z – pokolenie urodzonych (w zależności od przyjmowanego podziału) po roku 1995 lub 2000,
- pokolenie alpha – urodzeni w latach 2010–2025
- pokolenie beta – wyróżnione dla osób, które nie znają świata bez Chat GPT.
Wszystkie generacje są kojarzone z pewnym zespołem cech i postaw, wynikających w dużej mierze z warunków, w jakich przyszło im żyć i się wychowywać. Kolejne pokolenia w naturalny sposób pozostają ze sobą w różnego rodzaju relacjach: rodzinnych, szkolnych, zawodowych, przyjacielskich. Często wiąże się to z nieporozumieniami i potrzebą szukania kompromisów – ale także z wzajemną ciekawością i możliwością czerpania z zupełnie różnych doświadczeń. Uświadomienie sobie płaszczyzn, na których zachodzą zmiany w postrzeganiu rzeczywistości, może umożliwić zarówno świadomą komunikację, edukację międzypokoleniową, jak i pomóc zrozumieć, dlaczego dotychczasowe narzędzia i materiały, na przykład te używane w szkołach, przestają spełniać swoje zadanie.
Zmiany percepcyjne i ich konsekwencje dla międzypokoleniowych relacji
Nasz mózg jest narzędziem plastycznym. Nieustannie, od samego początku zachodzą w nim dwa równoległe procesy: dostrajanie i przycinanie. Dostrajanie to inaczej uczenie się, powstawanie nowych połączeń między synapsami. Przycinanie to oczyszczanie; mózg wyrzuca informacje i umiejętności, które w danych warunkach uznaje za niepotrzebne. Na przykład w niektórych kulturach ludzie nie widzą (a co za tym idzie również nie nazywają) pewnych kolorów, które w ich części świata po prostu nie występują lub występują rzadko. W niektórych językach nie ma potrzeby rozróżniania głosek „r” i „l”. Tym sposobem mózg pozbywa się nadmiaru informacji, usuwa zbędne funkcje, przystosowując się lepiej do okoliczności, w których rzeczywiście funkcjonuje.
Takie działanie mózgu niesie za sobą wiele konsekwencji i uwidacznia pokoleniowe różnice. Ponadto wielogodzinne wpatrywanie się w ekrany telefonów czy komputerów również powoduje zmiany strukturalne i percepcyjne tego narządu. U osób z pokolenia Z obserwuje się krótsze ciało wrzecionowate, odpowiedzialne za rozpoznawanie mimiki twarzy, którego uszkodzenie prowadzić może do prozopagnozji (nieumiejętności rozpoznawania twarzy). Porozumiewanie się przez wiadomości i komunikatory internetowe sprawia, że mózg po prostu obcina tę umiejętność. W czasie pandemii koronawirusa uczniowie będący na nauce zdalnej, patrzący często całe dnie w ciemne kwadraciki na ekranach, nie mieli potrzeby rozpoznawania mimiki rozmówców. Dlatego też często zdarza się, że młodsze osoby mają trudności z odczytywaniem emocji komunikowanych niewerbalnie, na przykład poprzez wyraz twarzy. Nierzadko prowadzi to do nieporozumień: z nauczycielami, wykładowcami czy przełożonymi w pracy – młody człowiek po prostu nie jest w stanie domyślić się intencji niewerbalnego komunikatu, a co za tym idzie – odpowiednio na niego zareagować. To z kolei może prowadzić do frustracji osób starszych, odbierania postaw młodszych jako brak szacunku.
Podobnie rzecz ma się z kontaktem wzrokowym – po prostu inaczej go czytamy, odczuwamy, znosimy. Młodsi, z nie wyćwiczoną odpornością na spojrzenia, przyzwyczajeni do przebywania naraz w dwóch rzeczywistościach, tej realnej oraz tej wirtualnej, często rozmawiając z kimś, patrzą jednocześnie w ekran smartfona, nie widząc w tym nic nietaktownego. Spojrzenie w oczy są z kolei w stanie utrzymać bardzo krótko; czasem już po pół sekundy wzrasta u nich poziom kortyzolu, czują się atakowani, zestresowani (a odpowiedzi na stres człowiek ma ewolucyjnie trzy: ucieczka, zastygnięcie lub atak). Uciekanie od kontaktu twarzą w twarz niekoniecznie jest zatem oznaką złych chęci czy braku szacunku, ile raczej nowych przyzwyczajeń i zanikających starych nawyków.
Często też zdarza się, że różne odruchy i reakcje mogą zostać inaczej odebrane przez osoby z różnych pokoleń. Dotyczy to przede wszystkim węzłowych miejsc społecznych: szkoły, uczelni, pracy. U młodych osób obserwuje się rzadsze płaty skroniowe, odpowiedzialne między innymi za powstrzymywanie się, hamowanie pewnych zachowań. Żyjemy w świecie, w którym dużą część naszych potrzeb jesteśmy w stanie zaspokoić niemalże od razu, większość rzeczy dostajemy na wyciągnięcie ręki, nie istnieje potrzeba ograniczania się czy dawkowania. Inaczej mieli na przykład nasi żyjący w niedostatku dziadkowie, którzy często musieli powstrzymywać się od dostarczania sobie natychmiastowej satysfakcji; nie mogli zjeść cukierka codziennie, bo mieli tylko kilka na miesiąc. Dobre maniery i szacunek wobec starszych były dla nich często wartościami nadrzędnymi, niekiedy ważniejszymi niż własny komfort czy potrzeby, które obecnie są priorytetowe. Przekłada się to na widoczne różnice w zachowaniu w miejscach publicznych. Młodsze osoby nie widzą problemu w siadaniu po turecku przy biurku, w czasie, gdy dla ich starszych współpracowników jest to nierzadko oznaka pogardy i braku poszanowania ustalonej kultury pracy.
Trudnością dotykającą młode pokolenie jest nieustanne przebodźcowanie. Zalew informacyjny nie pozwala na odpoczynek i nudę, które są podstawą twórczego, zdrowego rozwoju. Młodzi ludzie mają również niemal nieograniczone możliwości autokreacji, nie poszukują jednak swoich zainteresowań w taki sam sposób, w jaki robili to jeszcze ich rodzice. Często są zagubieni i atakowani nadmiarem możliwości, w których łatwo się zgubić. Nie sposób doświadczyć wszystkiego, co podpowiada internet, ale ta wirtualna rzeczywistość jest traktowana na równi z realną, stanowi pewnego rodzaju przedłużenie doświadczenia. Starsi często zarzucają młodszym niestałość i słomiany zapał. Trudno się dziwić, nie sposób bowiem za wszystkim nadążyć.
Zmiany w schematach uczenia się
Dotychczas wyróżniano trzy podstawowe schematy społecznego uczenia się, które pozwalały zaadaptować się do otaczającej rzeczywistości. Pierwszym i uznawanym za najważniejszy była imitacja, czyli zautomatyzowane naśladowanie rozwiązań i zachowań proponowanych przez inną osobę. Gdy obserwujemy kogoś rozwiązującego pewien problem, a następnie modyfikujemy to rozwiązanie, przystosowując je do swoich możliwości i oczekiwań, mamy do czynienia z emulacją. Trzeci sposób społecznej adaptacji to wzmacnianie bodźcowe, które polega na samodzielnym rozwiązywaniu problemu, wskazanego przez inną osobę.
Przez szybko zachodzące zmiany technologiczne i kulturowe, a co za tym idzie – także pokoleniowe, imitacja, a często także emulacja, niezwykle użyteczne ewolucyjnie schematy uczenia się nie mogą już jednak stanowić podstawowych, wzmacniających narzędzi. Młodzi, zakorzenieni technologicznie ludzie siłą rzeczy będą poszukiwać rozwiązań na własną rękę. Łatwiej i szybciej jest sprawdzić w internecie, jak długo powinno się gotować jajka na miękko, niż dzwonić w tym celu do babci. Gdy jest się chorym, bezpieczniej i wygodniej jest zamówić sobie zakupy w sklepie internetowym, niż prosić i fatygować sąsiadów. Najczęstszą i niekiedy jedyną sensowną strategią pozostaje więc wzmacnianie bodźcowe.
Efekty tej zmiany obserwować można również w szkole i pracy. Rodzice, nauczyciele, przełożeni nie są już dłużej dla młodych ludzi autorytetem jedynie ze względu na swoją pozycję. Status dorosłego przesuwa się: na autorytet trzeba zapracować, a największą wartością staje się oferowane wsparcie, przewodnictwo. Wyuczona przez dorosłych wiedza często jest już nierelewantna, a także – łatwo dostępna w internecie. Zetki muszą się mierzyć z rzeczywistością, w której ze względu na tak szybko postępujące zmiany, muszą samodzielnie się odnaleźć, przebić na rynek pracy; a dodatkowo – mierzyć z poczuciem bezsensu wielu rzeczy, które są zmuszeni wykonywać tylko dlatego, że wcześniej też tak się robiło; korzystać z przedawnionych materiałów, zaprojektowanych bez uwzględnienia ich pomysłów i potrzeb.
Nie są to bynajmniej jedyne zmiany oddziałujące na sposób postrzegania i przyswajania wiedzy przez najmłodsze pokolenia. Co na to szkoła? Jak stare metody sprawdzają się w nowej rzeczywistości? Te i inne pytania stawiam w drugiej części tekstu, skupiającej się na relacji zmian pokoleniowych i szkolnictwa.