Szczególny przypadek – wywiadówka

Marcin Sawicki
0 komentarz

Wywiadówka, zwykle po południu. Dotyczy bardzo ważnych spraw. Mojego dziecka, lub mojego podopiecznego, ucznia. Dla rodziców dzieci są najważniejsze, ukochane, bezcenne. Nauczyciele są świadomi wagi sytuacji, jak ważne są osoby im powierzone, jednocześnie mówią i mogą wysłuchać opinii o swojej pracy, o tym jak się opiekują i uczą młodych ludzi. 

Większość z nas doświadczyła realiów wywiadówki. Pierwsze pytania spotkania to; ile to będzie trwało, czy można puścić już listę, czy można od razu zapłacić za komitet? Strach, gdy jest to wrzesień, czy padnie pytanie o wybór trójki klasowej.  Może to wydawać się zabawne, gdyby nie było prawdziwe i dotyczyło tak wrażliwego dla nas wszystkich tematu –  naszych dzieci i uczniów, naszej pracy. O tym jak wyglądają takie spotkania z perspektywy biologa i neurobiologii opowiada nam  profesor Marek Kaczmarzyk. 

Jedną z podstawowych kompetencji człowieka jest umiejętność wchodzenia w relacje. Nasz mózg świetnie wychwytuje informacje typu: kto, z kim, dlaczego? Jeżeli nasze mechanizmy lustrzane działają sprawnie to mistrzowsko wyczuwamy wzajemne intencje, posiadamy narzędzia dokonujące precyzyjnej hiperanalizy osób, które są koło nas.

Problem polega na tym, że ani nasi przodkowie, ani my, nie jesteśmy dzisiaj nastawieni na tak intensywne spotkania. Nasze mózgi nie są do tego przystosowane. 

Problem polega na tym, że ani nasi przodkowie, ani my, nie jesteśmy dzisiaj nastawieni na tak intensywne spotkania. Nasze mózgi nie są do tego przystosowane. Jeszcze sto lat temu większość ludzi spotykała kilkanaście osób dziennie, dzisiaj są to tysiące twarzy postrzeganych każdego dnia. Obecność drugiego człowieka powinna nas cieszyć, pod koniec dnia jest to jednak  bardzo trudne. Nie jesteśmy do tego biologicznie  przystosowani. Możemy łatwo się o tym przekonać widząc własną reakcję, gdy spotykamy się z naszym zespołem w pracy w poniedziałek rano, a co z nami się dzieje po pracy lub pod koniec tygodnia. Nasz system jest po prostu przeciążony.

Co może to mieć wspólnego z wywiadówką? Bardzo dużo. Może najpierw perspektywa nauczyciela. Zwykle jest to spotkanie po pięciu, siedmiu godzinach pracy z uczniami. Często dyrektor, skoro już wszyscy są, proponuje krótką, dwugodzinną Radę Nauczycieli. Na spotkaniu omawiane są ważne merytoryczne i formalnie sprawy, przekazywane komunikaty i dokumenty jakie należy przekazać rodzicom. Zwykle administracji zależy, aby wychowawca wrócił z plikiem podpisanych przez uczestników zgód i dokumentów. Nauczyciel po lekcjach i spotkaniu z nauczycielami jest po dawce kilku tysięcy mikrorelacji. Dokładając jeszcze trudne sprawy, o których ma porozmawiać z częścią rodziców, na spotkanie wchodzi zmęczony i mocno zdenerwowany, już przed wejściem często marzy o wyjściu. 

Rodzic, podobnie. Po pracy, lub gdy jest w domu, po dniu urokliwych zmagań z kilkorgiem własnych, spragnionych uwagi i relacji dziećmi. Często zestresowany tym, co usłyszy na temat swoich pociech. Zmęczony sprawami w pracy, rozdrażniony kolejnym obowiązkowym spotkaniem. Doświadczenie podpowiada, że spotkanie będzie nudne, formalne i może stać się próbą zaangażowania w rzeczy, na które nie ma ochoty, patrz “trójka klasowa”. Ławki ustawione przodem do tablicy, siada, aby wysłuchać i wykonać polecenia. Siedzi wokół ludzi, z którymi niewiele go łączy, ponieważ ich po prostu nie zna. 

Wywiadówka jest spotkaniem, w który obie strony, rodzice i nauczyciele, siadają naprzeciw siebie, niestety, zwykle w takim stanie. Zanim pojawią się tematy spotkania, wszyscy marzą o końcu lub ucieczce. To nie może się udać. Miejsce, czas i sposób realizacji minimalizuje szanse sensownego przebiegu projektu nazywanego”wywiadówką”.

Jeżeli dołożymy do tego plan spotkania, który przebiega często według jednego z podanych niżej  schematów, sytuacja wydaje się beznadziejna. 

  1. Wieści formalne. Zapoznać z przekazanymi dokumentami i formularzami, następnie podpisywanie (zgody RODO, na samodzielny powrót dzieci, posiłki, składki, publikowanie wizerunku dzieci, ewentualnie zapoznanie się ze statutem szkoły). Następuje odczytanie zmian w rozporządzeniach wpływających na program nauczania i obecność rodziców w szkole. Na koniec zostajemy zapoznani z decyzjami dyrektora szkoły i terminarzem wydarzeń szkolnych.
  2. Dużo dobrych wieści. Zasypanie rodziców dobrymi wieściami. O wycieczkach klasowych, sukcesach naszych uczniów, inicjatywach szkoły, projektach w których bierzemy udział, wymianach zagranicznych.
  3. Dużo złych wieści. Odmiana drugiego w wersji pesymistycznej. Mamy sporo problemów wychowawczych, nadrabiamy zaległości, podstawa podstawowa wymaga zwiększenie intensywności pracy, klasa sprawia kłopoty wychowawcze, w klasie jest sporo dzieci z problemami, zespół nauczycieli jest przeciążony, po spotkaniu proszę, aby pozostali rodzice wyczytanych uczniów  ….
  4. Najtragiczniejszy i najdłuższy, wszystko na raz.

Na ile powyższe informacje mogą, a może powinny wpłynąć na organizowanie wywiadówek. To przecież my jako dyrektorzy, wychowawcy, zespoły szkolne możemy zdecydować jaki przebieg będzie miało to wydarzenie. Jeżeli ma to być tablica ogłoszeń o sprawach formalnych, czy merytorycznych to istnieje technologia pozwalająca na realizację tego celu w prostszy, mniej inwazyjny sposób, nie zabierający czasu. 

Warto też zadać sobie podstawowe pytanie, czemu ma służyć wywiadówka? Jeżeli spotkaniu i poznaniu się, to może  kilka razy do roku organizować spotkanie dla chętnych rodziców, gdzie rozmawiamy i dyskutujemy na interesujące tematy. Może należy zmienić czas i kontekst zebrań. W niektórych szkołach praktykuje się spotkania jeden czy dwa razy w roku z rodzicami jednego ucznia. Na takim, umówionym wcześniej spotkaniu, które może trwać dwie, trzy godziny, jest czas na rozmowę, także opowieści rodziców o dziecku w domu, o tym jak oni postrzegają szkołę. 

Tak zwane “zebrania” i ich koncepcja może być swoistą furtką, przez którą wprowadzimy nowe rozwiązania, idee, pomysły czy filozofię funkcjonowania szkoły i klasy. Postawienie zespołowi zadań polegających na zdobyciu zaufania rodziców, stworzeniu relacji, a także odpowiednich warunków do prawdziwego spotkania może być pasjonującym i możliwym do zrealizowania wyzwaniem szkoły, zespołu, a nawet pojedynczego nauczyciela. Może warto na najbliższe spotkanie przynieść ciasto, ustawić krzesła w kręgu i zacząć od pytania bohatera serialu New Amsterdam.  W czym mogę Wam pomóc?

Może Cię zainteresować:

Zostaw komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Przeczytaj więcej

Polityka prywatności
Dołącz do nas i zobacz, że edukacja może wyglądać inaczej!