Harcerstwo, czyli działanie we wspólnocie

Maria Drozdowicz
0 komentarze

W zeszłym miesiącu musiałam się przeprowadzić. A raczej uprzątnąć swoje rzeczy z domu rodzinnego, z którego wyprowadzają się rodzice. Przeglądanie kartonów pełnych zeszytów z gimnazjum, starych zdjęć klasowych, dyplomów za udział w zawodach sportowych oraz nazbieranych przez lata “na pamiątkę” szpargałów oprócz załamania nerwowego spowodowało również nostalgiczne przenosiny i garść refleksji o przynależności i tożsamości. 

Jednym ze znalezisk był owinięty kolorową bibułą słoik. Był ozdobiony w taki sposób, że przypominał małego człowieczka. Odkręciłam go, a to, co w nim znalazłam bardzo mnie zaskoczyło (ucieszyłam się, że nie były to stare leśne konfitury…). Było tam mnóstwo zwiniętych w ruloniki małych karteczek – a na nich harcerskie cytaty, wersy z ulubionych piosenek oraz miłe słowa od osób z mojej niegdysiejszej harcerskiej drużyny. Musiałam go dostać na pamiątkę, kiedy kończyłam swoją czynną służbę i “oddawałam sznur”.

“Oddawać sznur” to znaczy przekazać swoje miejsce w drużynie komuś, kogo się do tej roli przygotowało. Nie można po prostu odejść, trzeba zawczasu znaleźć kogoś do zajęcia miejsca, które się zwalnia, tak jak ktoś wcześniej mnie przygotował. O tej odpowiedzialnej nauce opuszczania stanowiska, niezostawianiu po sobie luk i bałaganu mówi Marcin w podkaście #10 Co mi dało harcerstwo?. 

Co więc daje harcerstwo? Poczucie tożsamości i przynależności, to niewątpliwie. To poczucie jest budowane dzięki stawianiu czoła odpowiedzialnym, często odrobinę za trudnym zadaniom, które nigdy nie są na niby, a robione razem – przynoszą niesamowite efekty. Zimowisko się odbędzie albo się nie odbędzie. Obóz stanie albo nie stanie. Zastęp znajdzie sposób, żeby wykonać zadanie lub go nie wykona. Jest miejsce na zastanowienie, próbowanie, rozwijanie sprawczości i odpowiedzialności, tak samo jak i na porażkę i poprawę. Nie ma jednak miejsca na udawanie działania lub maskowanie niedziałania.

Jacek Kuroń w swojej autobiograficznej książce Wiara i wina w rozdziale o harcerstwie i Walterowcach (autorskiej grupie młodzieżowej, opartej na niektórych elementach metodologii harcerskiej)  pisał: 

Jestem absolutnie przekonany, że w ogóle to, co łączy ludzi, nas dwoje i naszą pakę, klasę szkolną, rodzinę, miasteczko i wreszcie ojczyznę, co jest podstawą wszelkiej pozytywnej więzi, to utożsamianie się we wspólnie tworzonym świecie. Zaś żeby wspólnie tworzyć, trzeba razem stworzyć zamiar-cel i później ten cel razem realizować, zmieniając w trakcie działań i projekt, i sposób realizacji. Wszystko, co grupa tworzy wspólnie – dom, ogród, łódkę, obyczaje, wiersze, piosenki, normy – jest dla każdego człowieka wartością wspólną z innymi i zarazem symbolem ich wspólnoty. 

Cel (może być odrobinę zbyt ambitny, odrobinę za trudny) oraz szukanie możliwości jego realizacji, aktywna postawa zgodna z własnym potencjałem, otwarta na różnorodność – to najważniejsze założenia metodologii harcerskiej, w różny sposób realizowanej. Ważnym składnikiem całego ruchu, oprócz metod działania, jest również obrzędowość. Środowiska, drużyny, zastępy mają swoje obyczaje, piosenki, symbole i żarty. To ich jednoczy i sprawia, że stają się grupą, wspólnotą. Obrzędowość harcerska jest niezwykle bogata i dobrze rozpoznawalna nawet w grupach bezpośrednio ze skautingiem niezwiązanych: mundury, gitara, menażka, popularne ogniskowe piosenki, służba w czasie uroczystości oraz przy masowych wydarzeniach. A także, oczywiście, stojące w środku lasu namioty oraz płonąca watra albo też po prostu wieczorne ognisko.

Mimo upływu lat przyjaźnie zawarte w harcerstwie wytrzymują próbę czasu. Jak poucza nas w pierwszej części Harrego Pottera J. K. Rowling, “są takie wydarzenia, które – przeżyte wspólnie – muszą zakończyć się przyjaźnią […]”. Harcerstwo to jednak nie jedynie opowieść o starych znajomościach. Do tej pory, gdy spotykam nowe osoby na swojej drodze, bardzo często, niemal od razu, jesteśmy w stanie stwierdzić, że mamy podobne doświadczenie harcowania. Sposób mówienia, bycia, żartowania, nastawienie do codzienności i innych ludzi – to wszystko jest, nawet po wielu latach, niezmiennie odczuwalne i widoczne.

Harcerze to przecież jednak nie jedyna grupa, do której można przynależeć. O rozpoznawalności i tożsamości różnych wspólnot mówią Ola i Marcin w swoim podkaście. Kamperowcy mają kampery i zjeżdżony świat, osoby chodzące szlak Camino de Santiago często przyczepiają sobie charakterystyczną muszlę. Wspinacza rozpozna się po postawie, elementach garderoby i dłoniach, a muzyków rockowych/metalowych i ich fanów – po dłuższych włosach, naszywkach i emblematach z festiwali.

Grupy tożsamościowe, rozumienie określonych kodów sprawia, że czujemy się w danym środowisku bardziej “swoi”. Zyskujemy pewność w działaniu, wzmocnienie, rozwijamy się przez wzajemną wymianę doświadczeń, znajdujemy bratnie dusze. A przede wszystkim – inspirujemy. Siebie nawzajem, ale też osoby, które być może akurat do danego kręgu nie przynależą, ale doceniają i wykazują zainteresowanie.

Co mi zatem dało harcerstwo? Odporność na deszcz i sytuacje wymagające szybkiego decydowania i działania, miłość i uszanowanie natury, zainteresowanie wychowaniem oraz uważność na drugiego człowieka.

Źródła:
podcasty uSawickich: #10 Co mi dało harcerstwo?; #260 Stworzylißmy MMS Store?! , #293 Najbardziej poruszające 10 dni mojego życia
J. Kuroń, Wiara i wina. Do i od komunizmu, Warszawa 1989.

Może Cię zainteresować:

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Przeczytaj więcej

Polityka prywatności

Weź udział w II Unconference e:mi!

⏰ 11 maja, 18.00
📍 Widzimy się na Zoom!

Udział bezpłatny · limit 100 miejsc