Gry maszyny za darmo bez logowania

  1. Automaty Wazdan: Jakie są najlepsze Australijskie zakłady bukmacherskie.
  2. Kasyno Depozyt 5 Zł Bitcoin - Astronomowie amatorzy są inne ikony na licencji google chrome, wiesz, że były naprawdę fajne opcje, że to.
  3. Automat Do Gier Casinomeister Gra Za Darmo Bez Rejestracji: Ponieważ kasyna muszą chronić przed kradzieżą, będziesz musiał wziąć selfie z karty, jak również.

Wygrał w jackpot

Blackjack Graj Teraz
Z kolei księga Ra jako symbol wild zastępuje każdy inny symbol, który brakuje do uzyskania zwycięskiej kombinacji..
Ruletka Ile Cyfr
Jest to jeden z najlepszych slotów online w Wielkiej Brytanii z tak dużą mobilnością oferowaną graczom.
To właśnie wtedy powinieneś poświęcić trochę czasu kasynom online.

Bakarat hazardowa gra w karty

Gry Hazardowe Znaczenie
Kiedy używasz własnego komputera, jesteś chroniony oprogramowaniem antywirusowym(a przynajmniej powinieneś).
Automaty Do Gry Hazardowe
Niektórzy operatorzy wymagają od graczy wstępnego pobrania wtyczki programowej w celu wykrycia ich adresu IP.
Casino Płatność Przez Telefon

Jeśli nie filozofia, to co? 

Aleksandra Gancarz
0 komentarze

Nie łudzę się, że filozofia w Polsce stanie się obowiązkowym przedmiotem szkolnym. Nawet nie do końca popieram taki pomysł, bo mogłoby to skutkować co najmniej oporem z powodu powszechnego przekonania, że to tylko niepraktyczne roztrząsanie dawnych poglądów (o czym pisał Maciek Tarnowski). Zastanawia mnie bardziej, jak osiągać cele edukacji filozoficznej poza kształceniem przedmiotowym, a przede wszystkim jak zachęcać ludzi do treningu intelektualnego, który wyciągałby ich z okopów własnych przekonań umocowanych na rozmaitych lękach.

Obrażony Hirek

Słuchałam podcastu uSawickich, gdy wykończeniowiec – nazwijmy go Hirek – malujący nasz salon zagadnął mnie: Nie uważasz, że dzisiaj ludzie za bardzo kombinują nad wychowaniem? Czasem tak, czasem nie – zawsze chętnie o tym dyskutuję, lecz akurat ta rozmowa szybko zeszła na temat różnic płci. Też ciekawy, tylko że tezy wysuwane przez Hirka wydawały mi się sprzeczne z prawdą, a on sam zamiast uzasadnienia ich jakimś argumentem wolał unieważniać moje kontrargumenty i unikać odpowiedzi na pytania. Stwierdził na przykład: Po wojnie dzieci były wychowywane przez mężczyzn. Nieco zdezorientowana (pamiętając genezę Wiosek Dziecięcych SOS, a do tego świeżo po lekturze „Chłopek”) zapytałam: Dlaczego? Jego odpowiedź brzmiała: Bo tak było. Tak było? Spróbowałam podważyć jego śmiałą tezę bardziej rozwiniętym pytaniem:  Bo kobiety zginęły na froncie? Oj, zbulwersował się: Nie! Ja nie o tym! – wykrzyknął. To o czym? Wysłuchałam jego wywodu o powojennym pokoleniu twardych mężczyzn dobrze wychowanych przez ojców… I o tym, że kucharce w kuchni pomalowane paznokcie nie przeszkadzają w zachowaniu higieny, za to żołnierzowi na froncie przeszkodzą w walce… I o tym, że bardzo źle się dzieje, gdy mężczyźni noszą pończochy, bo one zawsze były kobiece i nie wolno tego zmieniać, a stroje dworzan Ludwika XIV wcale nie świadczą o tym, że przyporządkowanie elementów garderoby do danej płci to kwestia umowy społecznej…

Zajęłam się swoim sprawami i nie myślałam więcej o tej próbie dyskusji, jednak Hirek po dwóch dniach postanowił wrócić do tematu. Nowy wywód zaczął memem wyszydzającym transpłciowość. Westchnęłam i wyjaśniłam mu: Nie chodzi mi o twoją opinię – bo możliwe, że nawet się w jakichś punktach zgadzamy ze sobą – tylko o sposób argumentacji. Każdy argument niepasujący do twoich przekonań unieważniasz, zamiast poszukać kontrargumentu. W odpowiedzi Hirek wylał na mnie wszystkie swoje bóle – od tego, że jego córka uważa swoich wykładowców za idiotów, przez to, że on jest dobrym fachowcem i lepiej się zna na wychowaniu ode mnie, bo wychował syna i córkę (a że swoje niezadowolenie z efektów tego wychowania przypisuje własnej nieobecności to pominął, bo przecież on teraz nie o tym…), aż po koronny argument, że nigdy żadna kobieta nie dorówna mężczyźnie. Ostatecznie obraził się na mnie, nie przyjmując do siebie ani krzty wiedzy. Twardziel.

Po kilku latach naszych przemiłych pogawędek przestał się do mnie odzywać. Szybko odbiło się to na jego pracy, gdyż w sprawie (o ironio!) pończochy, której chciał użyć do przecedzania grudek w farbie, zadzwonił do mojego męża, nie chcąc odzywać się do mnie – obecnej na miejscu wzgardzonej, niższej istoty cieszącej się przywilejem nieskrępowanego noszenia potrzebnego mu przedmiotu. 

Postawa Hirka przypomniała mi pewną sytuację ze studiów. 

Ograniczony filozof 

Pierwszy wykład z filozofii na pierwszym semestrze pedagogiki. Filozof zadaje studentce prowokacyjne pytanie:

— Czy pani jest ograniczona?
— Nie – odpowiada studentka lekko oburzona. 
— A czy potrafi pani być w dwóch miejscach jednocześnie? Biegać nieskończenie długo? Skakać nieskończenie daleko? 
— No, fizycznie jestem ograniczona, ale tak poza tym to nie – broni się studentka. 
— Potrafi pani zapamiętać nieskończenie dużo informacji? Wykonać każde działanie matematyczne? – dopytuje wykładowca. 
— Phi! – studentka obraziła się i po zajęciach przeniosła się na filozofię do innego wykładowcy, a wraz z nią jeszcze kilka osób. 

Na tym samym wykładzie filozof pytał nas, czy ktoś jeszcze jest ograniczony, kto z nas jest nieograniczony i czy jego uważamy za ograniczonego. Cały semestr filozofii czasem bywał kontrowersyjny i nieprzyjemny, ale dawał do myślenia i zapadał w pamięć. Studenci niegotowi na takie wyzwanie mogli wtedy wybierać między dwoma filozofami. Zwykle uzyskiwali zgodę prodziekanki na przeniesienie do grupy przemiłego wykładowcy, który nie pozbawiał ich dobrego mniemania na swój temat i nie wstrząsał fundamentami ich przekonań. Transferów w drugą stronę nie było.

Debaty oksfordzkie 

Przez całe studia trafiło nam się jeszcze kilka ciekawych okazji do wysiłku intelektualnego. Jedną z nich była debata oksfordzka, a raczej jej namiastka zrealizowana podczas ćwiczeń.

Mieliśmy przygotować argumentację za i przeciw postawom altruizmu i egoizmu. Wykładowca przydzielił nam role: propozycji, opozycji, marszałkini, sędziów i sekretarza. Zaczęliśmy pojedynek na argumenty. Pierwszy raz broniliśmy z góry narzuconego nam stanowiska, a nie własnego zdania. Na początku byliśmy sceptyczni i szło jak po grudzie, ale z każdą kolejną mową rosło nasze zaangażowanie studzone koniecznością zwrotów grzecznościowych i streszczenia tego, co przed chwilą usłyszało się od przedmówcy. Emocje pamiętamy do dziś. Śmiejemy się z wykrzyczanego pytania: Uważasz, że Matka Teresa była egoistką?! i odpowiedzi na nie: No tak! Bo jej chodziło o własne zbawienie, dlatego pomagała innym! 

Byliśmy zaskoczeni, dokąd doprowadziła nas ta debata. Filozofia nikomu nie była wtedy w głowie, a przecież retoryka to nauka zbudowana na podstawach filozofii. 

Obecnie debaty oksfordzkie organizowane są w całej Polsce, a prym wśród debatantów wiodą nastolatkowie. Sformalizowane dyskusje profesjonalizują się i patologizują jednocześnie. Rywalizacja, cenne nagrody, uwaga mediów nieraz przyćmiewają wieloaspektowe spojrzenie na tezę. Do tego dochodzą mowy pisane przez sztuczną inteligencję, których sędziowie nie są w stanie odróżnić od wytworu inteligencji ludzkiej.

Niektórzy twierdzą, że nie da się debatować bez wcześniejszego przygotowania, ale to nieprawda. Może właśnie tego potrzebujemy – pojedynku na argumenty, w którym do dyspozycji mamy tylko własną wiedzę i rozum. W czasach gdy coraz lepiej obsługujemy narzędzia, lecz coraz gorzej radzimy sobie z krytycznym myśleniem i pełnią sprawności umysłowej, udział w debacie bez wcześniejszego zapoznania się z tezą wymaga odwagi. Dziecięcej odwagi.

Przedszkolna erotetyka

Erotetyka to dział logiki poświęcony pytaniom. Naturalnymi dystrybutorami pytań są dzieci w wieku przedszkolnym. Pytają o wszystko, dopóki nie poczują się zlekceważone, zawstydzone czy jeszcze inaczej utemperowane za swoją ciekawość. 

Każde poznanie – potoczne i naukowe – zaczyna się od pytania, jakiejś niepewności, dostrzeżenia braku wiedzy. Prace naukowe tradycyjnie rozpoczynają się od wskazania jakiejś luki w wiedzy, która stała się rzekomym (znacznie rzadziej prawdziwym) powodem poczynań badawczych. W takim klimacie pozorowanych pytań funkcjonują całe środowiska, które wciąż nazywamy naukowymi, choć z nauką niewiele mają wspólnego. Osobiście po kilkunastu latach pracy na uczelni poprzedzonych szkolnymi sukcesami boję się czasem pytać nawet o błahe rzeczy, bo wydaje mi się, że przecież powinnam to już wiedzieć, znać, umieć. Wyznałam to kiedyś koleżankom z uczelnianych kręgów i od jednej profesorki usłyszałam: Odklej się! Przecież nikt ci nie zabrania zadawania pytań! Warto się tylko zastanowić, o co się pyta, żeby się nie zbłaźnić. 

Rozmowa z kilkulatkiem bywa poważniejszym wyzwaniem intelektualnym niż z próżnym profesorem, który zadowoli się byle cytatem ze swoich przepisywanych w nieskończoność książek. Dziecko pyta poważnie i chce poważnej odpowiedzi. Nie obchodzi go zdobywanie tytułów naukowych i cytowanie potencjalnych recenzentów. Nie zastanawia się, czy pytaniem się zbłaźni, czy naruszy rodzinną tajemnicę albo kulturowe tabu. Za to w naszej odpowiedzi prędzej czy później wykryje każdą sprzeczność – zwłaszcza gdy jest w spektrum autyzmu, jak nazywamy współcześnie szczególną wrażliwość na brak logik i spójności.

Warto poważnie rozmawiać z dziećmi. Dla dorosłych to bardzo rozwijające. Kiedy odpowiemy pięciolatkowi na pytanie „Gdzie ja byłem, jak mnie nie było?”, to możemy się spodziewać, że zechce krytycznie sprawdzić nasze źródła wiedzy niewinnym: „A skąd wiesz?”. Pięciolatek nie przywykł jeszcze do ślepej wiary w to, co mówi dorosły lub podsuwa algorytm. 

Podsumowanie 

Nie lubimy w Polsce filozofii. Więcej jest wśród nas Hirków i obrażonych studentek niż dociekliwych przedszkolaków. To przerażające. W objawach i skutkach przerażające.

Dlaczego tak jest? Być może żyjemy w zbyt homogenicznych kulturowo środowiskach, które nie stymulują krytycznego myślenia. Sprzyjają raczej postawie Hirka: tak jest, bo tak zawsze było i nawet najbardziej dobitny fakt nie skłoni go do refleksji. Hirek ucieknie – w wyśmiewanie, unikanie racjonalnej dyskusji, obrazę. Na szkolnym lub uniwersyteckim przedmiocie “filozofia” też jest gdzie uciekać – w daty, definicje, nazwiska, testy, oceny. Nie uczy to krytycznego myślenia, ale przynajmniej nikt się nie obraża i trwamy niewzruszeni w swoich rolach nauczycieli i uczniów. 

Tymczasem zmiana należy do ludzi myślących krytycznie, szukających odpowiedzi na pytania, zastanawiających się nad sensem tego, co jest rzekomo od zawsze. Dzieciom przychodzi to łatwiej, gdyż trening intelektualny jest bardzo podobny do treningu sportowego. Młody umysł jest giętki i elastyczny, więc może podołać wielu wyzwaniom, a próba wzbudzenia autorefleksji u zesztywniałej intelektualnie dziewiętnastolatki doprowadza ją do bolesnych zakwasów, które zniechęcają do dalszego wysiłku. 

Jak zatem zacząć? Małymi krokami. Rozmawiać z przyjezdnymi, podróżować nie tylko po przewidywalnych strefach all inclusive, otwierać się na kontakt z ludźmi o całkowicie innym niż nasz systemie wartości. Dla siebie szukać odpowiedzi na pytania, które nam postawią. Nie ubolewać, gdy nie udźwigną naszej inności, choćby tak błahej jak słuchanie podcastu o edukacji. 

Przy generalnej niechęci do filozofii bardzo lubimy jako naród dyskutować. Zwykle to tylko potakiwanki lub przepychanki, ale z tych mrocznych odmętów wyłaniają się jasne wyspy w postaci klubów dyskusyjnych i debatanckich. Być może w takich miejscach – na wzór siłowni – uda się rozruszać szare komórki i ponownie przyzwyczaić je do poważnego rozumowania, dojrzałego formułowania swoich opinii i odróżniania ich od faktów. Pomimo patologii będących nieodłącznym elementem każdej rozrastającej się organizacji, warto próbować. 

Źródła:
grafika – wygenerowana z użyciem ChataGPT

Może Cię zainteresować:

Zostaw komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Przeczytaj więcej

Polityka prywatności

Weź udział w I Unconference e:mi!

⏰ 23 lutego, 18.00
📍 Widzimy się na Zoom!

Udział bezpłatny · limit 100 miejsc