W czasie uczniowskiej laby, na przełomie wakacyjnych miesięcy, pewnego dnia pojawiły się w mediach doniesienia, jakoby w liście lektur obowiązkowych dla szkół podstawowych miało dojść do radykalnych zmian. Informacje te były pokłosiem wypowiedzi dr Kingi Białek, szefowej zespołu ds. podstaw programowych z języka polskiego. Głos ekspertki został niesłusznie potraktowany jako zapowiedź rewolucyjnych zmian w kanonie, od których jednak ministra Barbara Nowacka oraz sejmowy rzecznik prasowy niemal natychmiast się odcięli, apelując o zaprzestanie dezinformacji w tym temacie.
Stanowiska internautów w komentarzach pod artykułami dotyczącymi potencjalnych zmian były różne. Wypowiadali się rozradowani rodzice, mówiący, że obecna lista lektur składa się z przestarzałych książek, których dzieci nie są w stanie „poczuć” i odnieść do swojej rzeczywistości. Że teksty są za trudne i niezrozumiałe; że przegrywają atrakcyjnością z komputerem. Inna linia komentatorów odnosiła się do tradycji, której nie powinno się wykreślać; do przywiązania, narodowej spuścizny i potrzeby rozumienia polskiej historii.
Gorący temat zmiany kanonu czy jego maksymalnego zredukowania, ucichł niemal tak samo szybko, jak się pojawił. Sprowokował jednak wiele pytań. Także takich dotyczących roli czytelnictwa i literatury w ogóle; ich nie zawsze wprost wypowiadanej funkcji politycznej czy antropologicznej.
1. Zmiana kanonu lektur – dlaczego tak bardzo przeraża?
Lub też: dlaczego w ogóle kanon miałby być ważny, a dyskusje nad nim wzbudzają aż tyle emocji? Dlaczego wpływ na wybory czytelnicze najmłodszych niezmiennie tak bardzo porusza?
Czytanie tekstów literackich związanych z daną kulturą niewątpliwie nas w niej zakotwicza; kształtuje określony obraz rzeczywistości oraz pozwala zrozumieć miejsce, jakie w niej zajmujemy. Kanon jest ważny, bo jest swego rodzaju pomostem, dyskursem łączącym pokolenia i narzędziem rozumienia świata. Opowieści pełnią funkcję tożsamościotwórczą oraz kształtują pewien porządek symboliczny, na którym opiera się społeczeństwo, i do którego przystosowuje szkoła. Zmiany w kanonie mogłyby nieść za sobą znaczącą zmianę w postrzeganiu rzeczywistości oraz zachwiać zastane wartości.
Fikcyjne jest jednak sądzić, że poprzez utrzymanie tradycyjnego kanonu, utrzymany zostanie tradycyjny światopogląd. W dobie internetu i powszechnej dostępności niemal każdej pożądanej treści, utrzymanie długiej, obowiązkowej listy lektur wydaje się próbą zamykania na siłę dawno wyważonych drzwi. Kanon siłą rzeczy uelastycznia się sam – i być może to właśnie jest niezrozumiałe i straszne.
2. Dlaczego nawyki czytelnicze są ważne i jak je kształtować? Po co w ogóle czytać (w szkole) literaturę?
W wypowiedzi Kingi Białek pojawiło się określenie „strawnego kanonu” oraz pomysł podziału lektur na kręgi tematyczne – żeby dzieci mogły czytać o tym, co dla nich ważne w danym momencie rozwoju. Ten pomysł odpowiada na potrzebę „czucia”, wczuwania się w poznawane teksty; utożsamiania z bohaterami, uruchamiania neuronów lustrzanych. To ważny aspekt dorastania i kształtowania życiowych postaw. Czy jednak powinien być główną motywacją nauczania literatury w szkole?
Innym, niemniej ważnym powodem wydaje się nauka interpretacji i rozumienia roli fikcji. Te umiejętności przekładają się bezpośrednio na krytyczny odbiór rzeczywistości, a co za tym idzie – na świadome wybory, także światopoglądowe. Fikcja literacka często stanowi rodzaj pomostu: dopowiada to, co w kulturze i społeczeństwie niewypowiedziane, wskazuje na luki, uchybienia i przemilczenia; dopełnia w ten sposób otaczającą nas rzeczywistość. Uświadomienie sobie niezwykłości fikcji, oddaje człowiekowi moc i sprawczość, ponieważ sama z nich właśnie powstaje.
Nic nie stoi również na przeszkodzie, by traktować język polski w szkole czy szerzej literaturę i nawyki czytelnicze w sposób unaukowiony. Co jest bowiem złego w tym, że teksty stawiane przed uczniami są trudne i nie zawsze od razu zrozumiałe? Zmaganie się z tekstem jest elementem procesu czytelniczego i intelektualnej pracy nad lekturą; elementem zadania, podobnie jak na matematyce. Nikt nie podważa konieczności posiadania umiejętności dodawania i odejmowania, mimo że (bardzo zaawansowane) kalkulatory i maszyny liczące od dawna istnieją; nikt nie wymaga od dziecka „czucia” dzielenia i mnożenia. Dlaczego wiedzę literaturoznawczą chcemy traktować inaczej niż matematyczną?
W dobie czatu GPT, który na jedno zapytanie jest w stanie odnaleźć całą listę źródeł i odpowiedzi, fikcja, udziwnienie i wzmacnianie kreatywność wydają się kołem ratunkowym człowieczeństwa. Dlatego być może należy kultywować czytanie fikcji i naukę odnajdywania się w niej.
3. Co się stanie bez szkolnego kanonu? Kto straci, a kto zyska, jeśli z niego zrezygnujemy?
Z jednej strony cięcia w liście lektur przywróciłyby autonomię osobom zarówno uczącym się, jak i nauczającym. Pozwoliłyby na dobór przynajmniej części treści razem z uczniami, kierując się ich dobrem, ciekawością, wzajemnym zaufaniem i wychowawczą intuicją.
Z drugiej jednak strony: czy posiadanie uzgodnionego podłoża literackiego nie jest samo w sobie wartością wspólnototwórczą? Kanon można traktować jako rodzaj umowy społecznej; jest elementem kultury, która ustala pewne normy w zbiorowości i wpływa na jej funkcjonowanie. Ryzykiem rezygnacji z kanonu mogłaby być pokusa jeszcze silniejszego zindywidualizowania lektury i rozproszenia czytelniczych doświadczeń. Czytanie tekstów oddalonych, chociażby czasowo, od naszych realiów i codziennych problemów, pozwala jednocześnie uzmysłowić sobie zarówno zmiany i różnice, jak i uniwersalność niektórych zagadnień.
Jak brzmiał ostateczny komentarz ministry Barbary Nowackiej do całej sprawy?:
„Co się zmienia w kanionie lektur? Nic. Propozycje ekspertów, nawet te najbardziej emocjonujące, pozostają propozycjami ekspertów, a nie działaniami MEN”.
Niezależnie od tego, czy zmianę w tak zwanej liście lektur akceptujemy i popieramy, czy też jesteśmy jej przeciwni – nie da się nie zauważyć zastanawiającego faktu, jak wiele skrajnych emocji ten temat wywołuje. Głuche „nic” Barbary Nowackiej pobrzmiewa niepokojącym echem. Nawet jeśli po pracach komisji w kanonie lektur rewolucji nie będzie, to pewnego rodzaju zmiana wydaje się nieunikniona; zaryzykuję stwierdzenie, że ona właśnie samoistnie się dokonuje. Dlatego niezwykle ważne jest, żeby zdać sobie sprawę: nie tylko to ma znaczenie, co się czyta, lecz także – po co i w jaki sposób.
Źródła:
www.polityka.pl/tygodnikpolityka; dostęp: 28.08.2025
Jaka antropologia literatury jest dzisiaj możliwa?, red. P. Czapliński, A. Legeżyńska, M. Telicki, Poznań 2010.