Podstawa programowa – refleksji kilka

Ola i Marcin Sawiccy
0 komentarz

Podstawa programowa, temat już z samej nazwy wydaje się nudnawy i mało ciekawy. Kojarzy się nam ze zwiększającym się zbiorem informacji i umiejętności, jakie musi w czasie rocznego cyklu pracy w szkole nabyć każdy uczeń. Zapraszamy do wędrówki po meandrach i skutkach jej istnienia. Początkowo będzie trochę nudno, ale prosimy, przebrnijmy. Będzie też ciekawie, zapewniamy.

Kogo temat dotyczy ?

Dokument ten, na różnych etapach życia dotyczy każdego z nas, wzbudza niezwykłe emocje szczególnie w dwóch grupach. 

Pierwsza z nich, to specjaliści od przedmiotów, naukowcy niezwykle kompetentni w swoich dziedzinach. Mają wielkie poczucie misji i odpowiedzialności za zamieszczone tam treści. Obawiają się szczególnie o brak kluczowych, z ich punktu widzenia kompetencji. Nie chcą, aby uczniowie kończyli szkoły, bez opanowania najważniejszych zagadnień.

Druga grupę zainteresowanych stanowią politycy, którzy żyją w przekonaniu, że wpływając na kształt podstawy programowej, zdecydują o poziomie patriotyzmu, obywatelskości, społecznej wrażliwości, czy o stosunku do państwa i narodu poddanych nauczaniu uczniów. Oczywiście pomysły polityków uwarunkowane są ich osobistymi poglądami lub przywódców ich stronnictw.

Poza wspomnianymi stronami są także nauczyciele, uczniowie i rodzice, dla których podstawa programowa stanie się codziennością i wyzwaniem, któremu trzeba będzie podołać. Ciekawe jest to, że z tym środowiskiem najmniej rozmawia się o kształcie i treściach w niej zawartych. 

Co to jest i jak działa ?

Czym jest podstawa programowa? To dokument przygotowany dla każdego przedmiotu nauczanego w szkole, na każdy poziom nauczania. W dokumencie tym znajduje się zestaw treści i umiejętności jakie muszą być uwzględnione w programach nauczania. Do jednego przedmiotu może być przyporządkowane kilka programów nauczania, ważne aby każdy z nich zawierał wszystkie zagadnienia zawarte w podstawie. Na podstawie programów nauczania pisane są podręczniki i szczegółowe wymagania jakie musi spełnić uczeń na każdą z ocen. 

Często wydawnictwo zajmujące się przygotowaniem i dystrybucją podręczników, w sposób drobiazgowy wyręcza (wspiera) nauczycieli i dyrektorów, przygotowując szczegółowe rozkłady materiału, z rozpisaniem na ilość godzin przewidzianych w ramowych planów nauczania. W dokumencie takim, szczegółowo jest sprecyzowane co nauczyciel ma zrobić, w czasie jednej ze 180 godzin przeznaczonych na realizację programu danego przedmiotu. Zwalnia go to z  konieczności zastanawiania się nad tym, co ma dzisiaj zrobić lub wpisać do dziennika. Wiadomo, co jest w rozkładzie przewidziane dla 36. godziny chemii w roku w klasie VII. Przy kontroli też jest łatwiej. Dyrektor szybko może zobaczyć, czy wszystko jest zgodnie z harmonogramem, a pracownik kuratorium też ma prościej przy sprawdzaniu realizacji statutowych działań szkoły. 

Pamiętajmy, że każda kontrola, samorządowa, kuratoryjna ma zadanie określić czy placówka realizuje swój statutowy obowiązek. W statutach szkół, najważniejsze zapisy dotyczą: realizacji obowiązku szkolnego, kontrolowania jego spełniania, zdobycie wiedzy umożliwiającej uzyskanie przez ucznia   świadectwa ukończenia szkoły, poprzez realizację podstawy programowej  w ramach określonej siatki godzin. Cała reszta opowiadająca o pasjach, rozwoju osobistym, duchowym, fizycznym to taki ocieplający dodatek.

A przecież w ustawie oświatowej jest taki piękny początek „Szkoła … w szczególności zapewnia uczniom pełen rozwój umysłowy, moralny, emocjonalny i fizyczny zgodnie z ich potrzebami i możliwościami psychofizycznymi …”. 

Oczywiście nauczyciel ma możliwość rezygnacji z podręczników i realizacji własnego programu nauczania przedmiotu, w uzgodnieniu z dyrekcją szkoły. Jak się można domyśleć, nie jest to zjawisko powszechne. Większość naszych „zakładów nauczania” realizuje to, co obowiązkowe. Podobnie zachowuje się cała społeczność, uczniowie, nauczyciele, często rodzice. Nasze szkoły przypominają bardziej zakłady drobiarskie, ze ściśle przestrzeganymi procedurami, niż miejsca, w których dzieje się coś, co zostało zapisane w pierwszym zdaniu ustawy oświatowej. 

Zapis webinaru e:mi „Podstawa programowa”


Jak opanować podstawę programową?

Zacznijmy od ilości treści znajdujących się w podstawach programowych. Dr Marek Kaczmarzyk często opowiada w czasie swoich spotkań o tym, jak pyta studentów, co myślą o przebiegnięciu 100 metrów poniżej 9 sekund. Wszyscy mają wątpliwości czy komuś się uda, może kiedyś. Następnie Pan Marek wykłada na stół wszystkie podręczniki z jakich materiał musi opanować uczeń I klasy liceum, około 14 książek , każda ma około 150 stron. Do tego oczywiście zeszyty ćwiczeń, atlasy itd. Ponawia pytanie, aby oszacowali ilu szesnastolatków będzie w stanie opanować ten materiał. Jak realne jest to zadanie ? Podstawy programowe i wymagania na określone oceny, zamieszczone na stronach wydawców, zajmują łącznie około 200 stron tekstu. Ale co tam, nasza intuicja i doświadczenie… damy radę, przecież mamy kartkówki, testy, sprawdziany. One określą na jakim poziomie uczeń opanowuje materiał. To nic, że po kilku dniach zapomni, ważne, że miał, zdał test, „jedziemy” dalej z materiałem. Jest harmonogram zajęć, nie ma co się zatrzymywać. To nic, że w grupie jest taka różnorodność potencjałów, przecież naszym zadaniem jest „zrealizowanie podstawy programowej”. 

Efekt, pozornie świetny. Ratuje nas rozkład Gaussa. Na szczęście znajdują się tacy, którzy większość, albo i całość treści opanują. Mamy przyjaciół, wielce im zazdroszczę, wszystko zapamiętają, od nazwiska czołowego napastnika klubu Bug Wyszków w 1997 roku, przez kaliber największych dział na pancerniku Musashi, po parametry najnowszego obiektywu Fuji. Im ta ilość przyswojonych faktów nie przeszkodzi, ale czy w czymś pomoże. 

Strategie uczniowskie

Opisujemy tak dokładnie zasady tworzenia, działania i realizowania podstawy programowej, aby łatwiej było odpowiedzieć na pytanie, jakie często zadają sobie uczniowie i rodzice. Jak żyć, gdy nie zrealizuję podstawy programowej? Jak funkcjonować? Jak zdać maturę? Jak pracować? Jak dostać się na studia? Jakim będę człowiekiem? Pytania te są niezwykle ważne, ale nabierają lekkości i stają się pięknym wyzwaniem, gdy je oderwiemy od podstawy programowej, jako wzorca z Sevres. 

W tych refleksjach pomagają nam doświadczenia jedenastu lat pracy z uczniami  edukującymi się w domu. Jednym z najcenniejszych prezentów, jaki daje im ten rodzaj edukacji, jest możliwość, w znacznym stopniu samodzielnego, (u młodszych dzieci z pomocą rodziców), określenia sposobu opanowania wiedzy z danego przedmiotu. Uczniowie sami muszą poszukać pomysłu na przyswojenie treści, zrozumienie całej idei związanej z materiałem danej klasy, oszacowanie poziomu, na jakim chcieliby ten przedmiot zaliczyć. Tak, jak w szkole stacjonarnej, uczniowie tworzą własne strategie opanowywania wiedzy. Często łatwiej się nauczyć przedmiotu jako całości. Jeden ze znanych nam uczniów liceum w ED, dzielił się wrażeniem, że po zmianie sposobu uczenia i poświęcenia trzech tygodni nauki na samą biologię, zrozumiał, dlaczego tworzy to pewną całość. Rozpoznawał procesy i związki jakie zachodzą pomiędzy obszarami opisywanymi w poszczególnych działach. Spojrzał na przedmiot z lotu ptaka, bardziej całościowo. Polubił biologię, ponieważ zaczął ją rozumieć, także jako pewną spójną opowieść o świecie. 

Można popatrzeć na rozwój młodych ludzie, także w kontekście czasu. Jednym z podstawowych elementów podstawy programowej jest harmonogram jej realizacji. Teraz i tylko teraz. Później będzie do danego zagadnienia trudno wrócić. Jakie to nieludzkie. Pamiętamy naszego ucznia sprzed dwudziestu lat, Stasia. Był w trzeciej klasie szkoły podstawowej i nie czytał. Robił wiele innych rzeczy, słuchał, budował, liczył, był klasowym specem od przyrody, a  ze zdjęć, obrazków i map wyłapywał wszelkie informacje, cały czas pracując i współpracując z innymi. Razem z nauczycielami i jego rodzicami zastanawialiśmy się, co robić dalej. Czekaliśmy, znaliśmy go od przedszkola. Późną jesienią zaczął czytać, wziął do ręki książeczkę dla czterolatków z pojedynczymi wyrazami, po dwóch miesiącach czytał Starą Baśń i mama nie mogła go oderwać od książek. W nauczaniu musi być czas na timing, obserwacje, zaufanie. Jak byłoby to możliwe, gdybyśmy wtedy przejęli się naszą „statutową” powinnością?

Jakie znaczenie ma opanowanie podstawy programowej?

Ciekawych informacji dostarczyły nam  wyniki matur z ostatnich dwóch lat uczniów z ED. W czasie egzaminów końcoworocznych widzieliśmy, że wśród nich byli różni uczniowie: mocni, średni i słabi, zgodnie z krzywą Gaussa. Ale jedna rzecz się nie zgadzała. Wyniki matur tej ponad setki osób, przez kolejne dwa lata były nadspodziewanie dobre, plasowały naszą szkołę w gronie trzystu najlepszych w Polsce. Uzyskali  te wyniki tylko i wyłącznie na podstawie własnej, samodzielnej pracy. Okazało się, że ich doświadczenie uczenia się całości materiału, konieczność poznania ogólniejszych zasad, procesów, zanim doszło się do szczegółowych, umiejętność widzenia całości, okazała się niezwykle cenną umiejętnością. Tego nie dałoby uczenie się tradycyjne, gdzie tysiące uczniów uczy się systematyczne materiału, szczególnie fragmentów, później także systematycznie je zapomina i nie łączy ich w całość, bo nie ma kiedy, pędząc, zapamiętując fragmenty podstawy programowej. 

Jak pogodzić zainteresowania i rozwój pasji z podstawą programową?  Dwanaście lat komunikatów w stylu: „najpierw podstawa programowa, później pasje, czy zainteresowania”. Ile razy zafascynowany geografią uczeń usłyszał: z geografii jesteś świetny, czas zająć się historią, tu masz jeszcze wiele do zrobienia! Dlaczego nie może on usłyszeć: brawo! Rozwijaj dalej zainteresowanie geografią!! Nie zdajemy sobie z tego sprawy, że to jest trening zatytułowany – „Prowadzenie dzieci do utraty zainteresowań i pasji. Koncentracja na wykonywaniu zadań i poleceń przygotowanych do zadań wyobrażonych przez dorosłych, starających się przewidzieć, jak będzie wyglądała przyszłość, tkwiących głęboko w czasach, które dawno już minęły”.

Gdy zastanawiamy się nad naszymi rodzinnymi lub powierzonymi w szkołach dziećmi, to często przy podejmowaniu decyzji, staje nam przed oczyma następujący obrazek, a raczej dwa obrazki. Na jednym Pani nauczycielka stoi w klasie z siekierką, a w  ławkach siedzą równo poobciosywane pnie drzew, na drugim , jak można się domyśleć, pani trzyma w dłoniach konewkę, podlewa każde z drzew w klasie. Drzewa rozrastają się, każde inaczej, z innymi koronami i liśćmi. To nie tylko Pani w szkole, ale także my rodzice, społeczność. Czy nie jesteśmy w roli trzymających  siekierki? Czy stoimy przed naszymi dziećmi z pełnymi konewkami?

A gdy jej „nie ogarniemy”?

No i jeszcze może ostatnie pytanie. Co się stanie, gdy ktoś nie ogarnie podstawy programowej ? Tu warto sobie odpowiedzieć na pytanie: co to znaczy background kulturowy? Czy młody człowiek rzeczywiście uzyskuje te podstawy, korzenie kultury w szkole? Jak uczyć się kultury? Niezwykle pouczające są tu przykłady życiorysów pięknych postaci, takich jak Agathy Christie, C. L. Lewis’a, J. R. R. Tolkiena. Zanurzanie się w literaturze, rozumienie kontekstów. Może zapomnieliśmy znaczenia podstawy programowej. To nie ilość wiedzy. To stosunek do wiedzy, własnych korzeni, nieustająca gotowość do ich poznawania, podejmowania nowych wyzwań, są kluczowymi postawami. Na szczęście w tym obszarze, tak wielkie znaczenie ma jeszcze wspólny stół, rodzina, grono przyjaciół, pozyskiwany na różne sposoby czas wolny. Warto zapytać siebie, kogo w przeszłości szukaliśmy do pracy, projektu, wspólnego życia, towarzysza wyprawy ? Często tam pojawia się nam  odpowiedź, która nas nurtuje jako rodziców lub nauczycieli. Czy jest inny kanon niż szkolny? Czy my rodzice i nauczyciele nie powinniśmy odważniej spojrzeć na to, czym wzmacniamy nasze dzieci?

Czy zrealizowanie podstawy programowej jest jedyną drogą do odnalezienia sensu życia

Może Cię zainteresować:

Zostaw komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Przeczytaj więcej

Polityka prywatności