Po(d)stawy przedsiębiorczości

Przemysław Kozielec

Czas czytania: 14 min.

Podstawą przedsiębiorczości jest postawa przedsiębiorczości, a wiedza ma za zadanie wspierać tę postawę w działaniu. I nie chodzi tu o zakres podstawy programowej albo tego czy innego podręcznika – ale o rzetelne przekazanie wiedzy ekonomicznej, podstaw finansów osobistych i publicznych oraz o kształtowanie postawy przedsiębiorczości poprzez podejście do ucznia jako człowieka w ramach wszystkich jego szkolnych aktywności.

Obserwując dzieci w wieku 4-5 lat, trudno nie zauważyć, że choć nie były jeszcze w szkole, to potrafią się ze sobą bawić – czyli potrafią pracować zespołowo. Potrafią z patyka zrobić dosłownie wszystko, co jest im niezbędne do zabawy – czyli są pomysłowe i kreatywne. Dzielą się  na rodziców i dzieci w zabawie w dom – czyli potrafią delegować zadania i zawsze któreś z nich samoistnie wyłania się jako naturalny lider, który mówi pozostałym, czym będą się  zajmować w zabawie. Potrafią powiedzieć “nie” i “tak”, kiedy inne dziecko chce się bawić ich wiaderkiem – czyli są asertywne. Angażują się na 1000% w odgrywane role – kto nie widział biegających i strzelających do siebie z patyków chłopców? A uczciwość trafionego przeciwnika, który pada na trawę? Ile potrzeba odwagi, żeby podejść do właśnie napotkanych dzieci i zaproponować wspólną zabawę? Nie mówiąc już o ciekawości i zadawaniu pytań, szukaniu i odkrywaniu po swojemu, dlaczego prąd płynie, a nie wylewa się z gniazdka, słońce wschodzi i zachodzi, człowiek wieje, jak się boi, a wiatr wieje, mimo że się nie boi…

Co więc dzieje się w ich życiu pomiędzy tym okresem (w którym gdyby tylko chcieli, mogliby założyć każdą firmę na świecie) a momentem, w którym zaczynają dorosłe życie i już tacy nie są? Oczywiście, to może być wynik dorastania – oni stali się dorośli! Tylko czy naprawdę same stwierdziły, że nie będą ryzykować i nie zaproponują nikomu współpracy i że lepiej oszukać niż ponieść konsekwencje i wyciągnąć wnioski na przyszłość z porażki? A może jednak częściej jest tak, że ktoś mówi dzieciom,  że ten patyk jest patykiem i jeżeli widzą w nim coś innego, to się mylą?

Wy-edukować z

Dorośli – przez narzucanie swoich wizji i ugrzecznianie – zabijają przedsiębiorczość dzieci. Tak, właśnie przedsiębiorczość, bo wszystkie wskazane we wstępie cechy składają się na przedsiębiorczość, a ich stłumienie prowadzi do podporządkowania, robienia swojego bez wychylania się i zbędnego ryzyka. Oczywiście, zawsze można się usprawiedliwić i powiedzieć, że przecież nikt nas dorosłych nie uczy, jak być rodzicem, mamy swoje wzorce z domu i często je zwyczajnie powielamy. Na szczęście jest szkoła, w której są wykwalifikowani pedagodzy – ktoś, kto się na tym wszystkim zna i wie, jak się rozwija moje dziecko, nawet jeżeli ja nie mam o tym pojęcia. Wie, jak wzmacniać talenty mojego dziecka i je rozwijać, poza tym ma na to czas, bo zajmuje się tym w ramach swojej pracy.

Czy celem współczesnej szkoły jest jednak wychowanie samodzielnych, asertywnie myślących, podejmujących ryzyko, potrafiących marzyć i działać, kreatywnych, twórczych, poszukujących, kontestujących i szukających rozwiązań ludzi? Czy raczej ludzi posłusznych, ewentualnie zręcznie lawirujących w meandrach systemu?

 

Nawet jeśli uznać, że na pierwsze z postawionych pytań można by odpowiedzieć twierdząco bez cienia ironii, a drugie odrzucić jako nieprawdziwe, to czy sam fakt cedowania na szkołę odpowiedzialności nie oznacza to, że nasza przedsiębiorczość w obszarze wychowania własnego dziecka została zamieniona na ułamek etatu lub umowę zlecenie? Dajemy sobie odebrać firmę pod nazwą “Wychowam moje dziecko na przedsiębiorcze” i decydujemy się na outsourcing, w którym umowa składa się z jednego zdania:  “Wychowajcie moje dziecko na takie, jak większość społeczeństwa uzna, że się przyda ogółowi”. Przecież już samo bycie w szkole przez kilka godzin dziennie 5 dni w tygodniu przygotowuje do pracy właśnie w takim modelu i w takim wymiarze.

W szkolnej rzeczywistości wszystko ma swoje ramy – uczeń ma podejmować określone aktywności, w określonym miejscu i ograniczonym czasie, bez względu na potrzeby i zainteresowania ucznia. Burzy się ten mały przedsiębiorca, który jest gotów pracować 12 godzin przez 3 dni, bo odkrył właśnie, że jak wleje olej do wody to coś pływa na wierzchu i chce zrealizować swoją wizję wymieszania tej substancji, ale po 45 minutach dzwonek ogłasza, że czas minął i tzw. taczka z betonem musi pozostać do następnego sygnału, pozwalającego się nią zająć. Nieważne, że mamy pomysł i jesteśmy gotowi nad nim pracować bez wytchnienia, gwizdek w fabryce ogłasza koniec.

"W szkolnej rzeczywistości wszystko ma swoje ramy - uczeń ma podejmować określone aktywności, w określonym miejscu i ograniczonym czasie, bez względu na potrzeby i zainteresowania ucznia."


W szkole nie ma także miejsca na popełnianie błędów i wyciąganie z tego wniosków. Pamiętacie ze swojej edukacji, jak pani zawołała wszystkich na lekcji i powiedziała zobaczcie jak Janek pięknie to zepsuł, jaki z tego wniosek płynie na przyszłość, co możecie zrobić inaczej żeby nie popełnić takiego błędu? A pamiętacie, że Janek dostał ocenę bardzo dobrą, bo wyciągnął wnioski z tej lekcji i dzięki niemu jego klasowi koledzy mogli uniknąć podobnego błędu w przyszłości? Ja nie byłem nigdy świadkiem takiej sytuacji, prawdopodobnie dlatego, że w obecnym systemie dostaje się dobre oceny za brak błędów, za wykonywanie zadań w określonym czasie, a nie za dochodzenie do celu pomimo popełnianych błędów. Taki system nie zachęca do podejmowania ryzyka, nie uodparnia na porażki, nie zachęca do działania wbrew przeciwnościom. Taki system kształci ludzi, którzy zawsze znajdą winnego porażki – i z pewnością nie będą to oni sami. Tymczasem to właśnie umiejętność przepracowywania własnych porażek, a więc także brania odpowiedzialności za swoje działania jest jednym z podstawowych warunków przedsiębiorczości.

Równie istotna jest typowa dla ludzi przedsiębiorczych elastyczność, która dodatkowo jest czynnikiem w dużym stopniu decydującym o sukcesie we współczesnej, niezwykle dynamicznie się zmieniającej rzeczywistości. Już teraz wiadomo, że obecni kilkulatkowie będą musieli nawet kilkukrotnie zmienić zawód. Dlaczego? Bo zmiany postępują tak szybko, że część znanych nam zawodów zniknie i powstaną nowe. Elastyczność odegra w przyszłości kluczową rolę w dostosowaniu się  do zmieniających się warunków otoczenia. Rozwija ją jednak nie nauczanie określonych modeli czy wzorców, ale zachęcanie do samodzielnych poszukiwań nowych rozwiązań.

Jak (od)uczyć przedsiębiorczości.

Jacek, jest jednym z 2,2 mln “misiów”, czyli małych i średnich firm tzw. mikroprzedsiębiorców działających w Polsce. Zajmuje się transportem i jest podwykonawcą na budowie nowego odcinka autostrady. Zatrudnia kierowców, którzy każdego dnia ciężarówkami dowożą kruszywo. Praca jego firmy jest kluczowa dla realizowanego odcinka drogi. Jacek zapomniał zamówić odpowiedniej ilości kruszywa i przez najbliższy miesiąc jego firma nie będzie miała czego wozić.  Sytuacja wydaje się bez wyjścia, ale tylko pozornie. Na szczęście w kontrakcie ma zapis, który umożliwia mu zgłoszenie nieprzygotowania dwukrotnie w czasie kontraktu. Zarówno on, jak i jego pracownicy rozumieją, że takie sytuacje się zdarzają i co prawda bez wypłaty, ale mają miesiąc wolnego. Ktoś może powiedzieć: “Zaraz, zaraz, to jakiś absurd! Jak to zapomniał?!”. To zdziwienie wynika jednak z niewiedzy, że Jacek ma zaświadczenie o trudnościach z koncentracją i dyskalkulię, w związku z czym ma wydłużony czas na składanie dokumentów w urzędzie skarbowym i ZUS, a tego rodzaju błędy są w jego przypadku zupełnie zrozumiałe.

Śmieszne prawda? No chyba, że przyjmiemy, że szkoła właśnie tego uczy i nikt nikomu nie mówi, że w życiu po szkole taki numer nie przejdzie.  Nie można zgłosić nieprzygotowania, a wydłużony czas na maturze nie przełoży się na wydłużony czas składania dokumentów. Jacek prędzej czy później będzie musiał się zmierzyć z rzeczywistością. A jak obecna szkoła pracuje nad brakiem jego koncentracji poza wydłużeniem czasu? Dostosowuje metody tak, żeby uczeń, będąc jeszcze w szkole, nie potrzebował dodatkowego czasu? Proponuje mu inny system pracy niż 45 minut/8 godzin dziennie/5 dni w tygodniu? Bo to, że taki uczeń potrzebuje dostosowania czasu jako środka w drodze do poprawy koncentracji, jest bezdyskusyjne, ale czy na dłuższą metę będzie to dla ucznia realne wsparcie i przygotowanie do realnego życia? Gdyby szkoła pracowała nad kompetencjami niezbędnymi do bycia przedsiębiorczym w różnych obszarach życia, a nie uczyła jak ją przejść możliwie bezboleśnie (również dla samej szkoły), wyglądałaby zupełnie inaczej. 

Zadaniem szkoły powinno być  doprowadzenie do sytuacji, w której Jacek sam sobie będzie radził w szkole i w życiu poza nią. Już na etapie edukacji wypracuje sposób funkcjonowania w życiu po szkole. Szuka rozwiązań albo samodzielnie je tworzy w przestrzeni, która jest przygotowana i otwarta na takie eksperymentowanie.


Szkoła uczy życia, ale jedynie w szkolnym systemie i w szkolnym budynku. Wynika to jednak z powszechnej akceptacji faktu, że w szkole musimy się nauczyć funkcjonować, żeby sobie dobrze w niej radzić, a po szkole nauczymy się, jak żyć. Piątkowi uczniowie, którzy świetnie sobie radzą w szkole, bo dobrze poruszają się w systemie pracują dla uczniów, którzy byli uczniami trójkowymi, czyli radzili sobie… dostatecznie i – paradoksalnie – ich brak zaangażowania w szkolne aktywności uchronił ich przed utratą wrodzonej kreatywności i przedsiębiorczości. (Jak to możliwe, można przeczytać w książce Roberta Toru Kiyosaki pod wiele mówiącym tytułem “Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych a czwórkowi zostają urzędnikami”. Książka ta określana jest jako podręcznik dla rodziców chcących edukować finansowo swoje dzieci).

Jak (od)uczyć przedsiębiorczości.

Co prawda, w podstawie programowej i szkolnych siatkach godzin istnieje przedmiot o nazwie “podstawy przedsiębiorczości”, która sugeruje, że w ramach zajęć można się nauczyć, jak być przedsiębiorczym od podstaw. Uczeń więc ma w tygodniu 40 godzin zajęć, na których ma się nie odzywać się bez pytania, podnosić rękę, chcąc uzyskać przyzwolenie na wyjście do toalety, uczyć się tego, co jest w programie i robić wszystko lepiej niż inni, których postrzega jako rywali. Ten sam uczeń ma w szkole średniej przez dwa lata jedną godzinę tygodniowo PP, na której uczy się, jak być przedsiębiorczym, jak wykazywać się inicjatywą (zakładając własną działalność), jak pracować zespołowo i delegować obowiązki… Czy to nie brzmi śmiesznie? Jedna godzina tygodniowo przez dwa lata nie wystarczy, aby zrównoważyć 12 lat bycia podporządkowanym przez co najmniej 40 godzin w tygodniu.

Zupełnym pomieszaniem pojęć jest w obecnym systemie szkolnym nazywanie podstawami przedsiębiorczości wiedzy mikro- i makroekonomicznej, bo podstawą przedsiębiorczości jest postawa przedsiębiorczości, a wiedza ma za zadanie wspierać tę postawę w działaniu. I nie chodzi tu o zakres tego czy innego podręcznika. Chodzi o rzetelne przekazanie wiedzy ekonomicznej, podstaw finansów osobistych i publicznych oraz o kształtowanie postawy przedsiębiorczości poprzez podejście do ucznia jako człowieka na wszystkich przedmiotach nauczanych w szkole.


Wszystkie elementy systemu nauczania powinny sprzyjać budowaniu postawy przedsiębiorczości wśród uczniów. Postawa to zgodnie z encyklopedyczną definicją – “uwewnętrzniona przez jednostkę, wyuczona skłonność (akt woli przejawiający się w czynach) do reagowania w społecznie określony sposób, szczególnie przez podejmowanie określonych działań w odpowiedzi na oczekiwania społeczne”.  Szkolny system skłania raczej do przyjmowania i utrwalania postawy spolegliwości i dostosowywania się niż do bycia przedsiębiorczym. Sama zmiana podstawy programowej przedmiotu czy zwiększenie liczby godzin niczego nie zmieni w kwestii budowania postawy przedsiębiorczości. W ramach lekcji tego przedmiotu niewiele da się obecnie zrobić czy zmienić, może jedynie nieznacznie uzupełnia braki w teoretycznej wiedzy ekonomicznej – a te są naprawdę niemałe. Prawie połowa dorosłych Polaków (49%) deklaruje, że ich wiedza o finansach jest mała lub bardzo mała (na podstawie badania „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2019”, zaprezentowanego podczas III Kongresu Edukacji Finansowej i Przedsiębiorczości).

Na jakiej podstawie ci obywatele dokonują wyborów podczas głosowania, skoro nie potrafią ocenić, czy program kandydata albo partii jest w ogóle możliwy do wprowadzenia? Hasło “Balcerowicz musi odejść” zna każdy, ale dlaczego? Na ten temat merytorycznie można podyskutować z bardzo małą grupą Polaków. Równie zatrważające dane wynikają z raportu NBP z 2018 r., z którego wynika, że spora część z nas nie rozumie wiadomości podawanych w telewizji i to bez względu na to jaka to jest telewizja (o czym świadczą odpowiedzi respondentów przeanalizowane w poniższym diagramie).

Diagnoza stanu wiedzy i świadomości ekonomicznej dzieci i młodzieży w Polsce, NBP 2018

 

Okazuje się więc, że szkoła ani nie uczy postawy przedsiębiorczości, ani nie przekazuje w sposób efektywny wiedzy na temat finansów. W szkole taka postawa się nie opłaca, a edukacja finansowa nie jest brana pod uwagę przy rekrutacji na studia, nie ma więc dla nikogo w tym systemie większej wagi. Okazuje się to jednak myślenie krótkowzroczne, czego konsekwencje ponosi jednak już nie sam system, ale jego niedouczeni i pozbawieni inicjatywy weterani.

Oczywiście nie oznacza to, że nic dobrego się nie dzieje w obszarze wiedzy i przedsiębiorczości. Są olimpiady ekonomiczne i konkursy, są wspaniali i zaangażowani nauczyciele, są inicjatywy uczniów. Tylko cały system funkcjonuje na przeciwstawnych zasadach i zamiast wspierać, uczy zupełnie innych zachowań. To tak jakby rodzice mówili swoim dzieciom: “Chcę żebyś był odważny, żebyś miał swoje zdanie i żebyś walczył o swoje ze wszystkich sił, ale dopiero jak się usamodzielnisz i wyprowadzisz z domu, a teraz bądź grzeczny, nie sprawiają problemów i przestań się ze mna spierać”.

Szkoła (?)

Przez blisko 20 lat pracowałem w dużym banku, w tym czasie między innymi obsługiwałem klientów, udzielałem kredytów małym i większym firmom. Przy udzielaniu takiego kredytu jechałem do firmy żeby zobaczyć, czy ona faktycznie istnieje, czy właściciel zna się na tym, co robi, jakie ma doświadczenie i czy proponowany biznesplan ma szanse zakończyć się sukcesem dla firmy i finansującego go banku. Ciekawostka! Przez te wszystkie lata ani razu nie poprosiłem o zaprezentowanie świadectwa szkolnego. W szacowaniu ryzyka kredytowego nie wpisuje się też średniej ocen ani wyników matury. Szok! Jak bardzo się musi mylić cały system bankowy, skoro nie korzysta z 12 letniej opinii o swoim kliencie. Przecież jeśli miał trójki, to był niesolidny, więc i kredytu nie spłaci, bo nawet jeśli jest zdolny, to przecież także i leń, a jeśli miał piaki, to wywiązywał się ze swoich obowiązków. A jeszcze opinia i ocena z zachowania, to dopiero cenny materiał…

Przez 12 lat uczniowie słyszą, że jak się nie będą dobrze uczyć to nie dostaną dobrze płatnej pracy, ale nikt nie sprawdza, jakie mieli wyniki w nauce, ustalając im pensje i nie różnicuje tych pensji w zależności od oceny z geografii w przypadku biura podróży, a od oceny z WF w przypadku pracy fizycznej.

A Tobie kiedy ostatni raz przydało się świadectwo maturalne? Wiesz, gdzie ono jest? Pamiętasz, jak wiele w życiu miało od niego zależeć?

Straszy się uczniów, że nie będą mieli dobrej pracy i nie będą zarabiać dzięki niej pieniędzy, jednocześnie nie ucząc ich, jak się je zarabia.


Tak naprawdę służy to tylko “motywowaniu” uczniów do nauki, bo inaczej tego szkoła nie potrafi zrobić. Nic dziwnego, że zarządzanie przez strach przenosi się do miejsc pracy, gdzie straszy się  podwładnych, że jeśli nie osiągną wyników, to stracą pracę. Tylko tego naucza się w szkole biznesu zwanej powszechną edukacją, i właśnie w tej dziedzinie uzyskuje się w niej świadectwo dojrzałości. Tymczasem ludzi najbardziej motywuje nie strach, a nawet i nie pensja (choć jest ważna, żeby dawała nam poczucie, że jesteśmy dobrze wynagradzani za pracę!), a to, że mają wpływ na to, w czym biorą udział. Jaki wpływ na szkołę ma uczeń? Jak może być zmotywowany, nie mając wpływu na nic poza swoją obecnością przez 12 lat?

Zrób to sam, czyli przyczynki do

Zmiana systemu wymaga czasu, jednak z pewnością warto podejmować działania, by do niej doprowadzić – zarówno w ramach oddolnych, lokalnych inicjatyw, jak i poprzez lobbowanie w stosownych ministerstwach za zmianami. Co jednak możesz zrobić od razu, by w kręgu najbliższych promować po(d)stawy przedsiębiorczości? 

Przede wszystkim możesz w ramach domowego eksperymentu założyć swoje przedsiębiorstwo “Sam wychowam przedsiębiorcze dziecko” albo “Sam zadbam o swoją edukację finansową” i na początek zainwestować 22,88 zł i zakupić książkę  pt. “Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Toru Kiyosaki. To może być pierwszy krok do zmiany mentalności i zobaczenia, jak można inaczej podejść do przedsiębiorczości własnej i własnych dzieci. Kontynuując tę pracę nad zmianą własnego podejścia możesz sięgnąć po wspomniany wcześniej podręcznik tego samego autora (“Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych a czwórkowi zostają urzędnikami”) i zacząć edukację finansową na własną rękę. Znajdują się tam konkretne zadania do wykonania na końcu każdego rozdziału. Możesz też wyjechać na rok do Nowej Zelandii i zobaczyć, jak odmienne podejście do życia mają tam mieszkający ludzie. Taki gap year po maturze lub w przerwie w pracy może być najcenniejszym rokiem w całej edukacji.

Możesz także… Nie szukać gotowych rozwiązań czy list lektur i checklist zadań do wykonania samodzielnie poszukiwać inspiracji – zabrać się za zarządzanie zmianą jak przedsiębiorca, a nie jak najemnik. Efekt bez wątpienia da przewagę konkurencyjną twojej firmie i jej współpracownikom, czyli tobie i twoim dzieciom. Jak typowy uczeń trójkowy nie musisz się przejmować podaną listą lektur i rozkładem materiału, szukaj na własna rękę innych źródeł, bo to jest prawdziwy smak przedsiębiorczości – poczucie pełnej sprawczości i cieszenie się jej owocami, a często też wyciąganiem wniosków z porażki. 

Sam sprawdź, co będzie po(d)stawami twojej przedsiębiorczości.

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on google
Share on reddit
Share on whatsapp
Share on email
Share on telegram

Dołącz do dyskusji

może cię zainteresować

Edukacja seksualna po polsku

Zgodnie ze standardami WHO, “edukacja seksualna powinna być dostosowana do wieku, stopnia rozwoju młodych osób i zdolności rozumienia, a także do kultury, z jakiej się wywodzą, uwzględniając społeczno-kulturową tożsamość płci. Powinna też odnosić się do rzeczywistej sytuacji, w jakiej żyją młodzi ludzie” [1]. A jak to – w teorii i w praktyce – wygląda w polskich szkołach?

Czytaj więcej »

Egzaminować z przedsiębiorczości. Refleksji kilka

Czy da się przeegzaminować z przedsiębiorczości? Chyba nie, a jeżeli tak, to rolę egzaminatora odgrywa po prostu życie. Jednak, jak to w naszej edukacyjnej rzeczywistości bywa, wyobraźnia urzędników przerosła nas wszystkich i mamy od lat przedmiot w szkole pod nazwą Podstawy Przedsiębiorczości.

Czytaj więcej »

Nasza Droga Edukacja

Edukacja kosztuje, ale czy musi aż tyle? A może powinna kosztować dużo więcej? Co składa się na koszty wykształcenia naszych dzieci? Może te środki można wydać bardziej roztropnie? Dlaczego nie zarabiać na oświacie? Jak droga jest publiczna edukacja? Zapraszamy do wędrówki po świecie oświatowych finansów.

Czytaj więcej »

Nowe (samo)wychowanie (nie tylko) seksualne

Choć tym, co ma przyciągać uwagę do (okładki) ostatniej książki Agnieszki Stein, jest wydrukowany na niej dużymi czerwonymi literami tytuł, to w zasadzie dopiero rozbudowane, wynotowane drobnym czarnym drukiem podtytuły sugerują, o czym jest ta książka i jaką pozycję czy też perspektywę przyjmuje autorka, pisząc o seksualności dzieci, a także – a może raczej “a zwłaszcza” – ich rodziców.

Czytaj więcej »

Leśna edukacja w akcji

Po obejrzeniu wielu filmów o leśnych przedszkolach i szkołach z całego świata, wygląda na to, że dzieci zazwyczaj nie mają nic przeciwko temu, żeby bawić się na dworze w deszczu i błocie i niekoniecznie komfortowej temperaturze.

Czytaj więcej »

Jesteś zaangażowanym rodzicem, opiekunem?

Chcesz jeszcze lepiej uczyć swoich uczniów i uczennice?

Dołącz do e:mi - zapisz się do newslettera

Jesteś zaangażowanym rodzicem, opiekunem?
Chcesz jeszcze lepiej uczyć swoich uczniów i uczennice?
Dołącz do e:mi - zapisz się do newslettera
O Nas - krótko

Dodajemy odwagi do zmian w edukacji.
Prezentujemy nowatorskie rozwiązania.
Tworzymy przestrzeń do dyskusji.

Przewiń do góry