Kupiłam tę książkę dla siebie, a zainteresowała całą rodzinę. Miałam zamiar przeczytać ją i oddać pewnemu rezolutnemu ośmiolatkowi, ale od kilku miesięcy jest to ulubiona lektura naszego czteroletniego syna, który wcześniej niezbyt interesował się przyrodą. Co takiego ma w sobie ten opasły komiks o wilkach?
Jakość. Pokazuje, że czytelnika można traktować poważnie i to bez względu na wiek. Dbałość o szczegóły widać tu w każdym calu – od fotografii pokazujących autentyczny wygląd komiksowych postaci, przez język stylizowany na mówiony, aż po przejrzyste zestawienie wybranych źródeł.
Autentyczność. Zabiera nas do świata projektów badawczych, gdzie widzimy pasję odkrywania oraz towarzyszącą jej nudę wielu miesięcy oczekiwania i powtarzania tych samych czynności bez gwarancji sukcesu. Ukazuje czytelnikom przyrodę w całej okazałości – z wilczymi odchodami i upolowanym jeleniem włącznie. Nie pomija tematu kłusownictwa i myślistwa. Prawdziwość przedstawionych historii podkreślają zdjęcia komiksowych postaci – ludzi i wilków.
Interdyscyplinarność. Łączenie różnych obszarów wiedzy w spójny program to utopia edukacji zintegrowanej w klasach I–III, gdzie treści wciąż dzieli się na edukację polonistyczną, matematyczną, przyrodniczą itd. Wilki w niewymuszony sposób sięgają do różnych dyscyplin naukowych, aby równie prosto przedstawić działanie obroży telemedycznej, jak i mechanizm powstawania plotki.
Lokalny koloryt. Prawdziwe historie siedmiu wilków opisanych w książce są dla polskiego czytelnika bardzo miejscowe, lokalne. Zaznaczone na mapie Polski trasy wilczych wędrówek zachęcają do wypraw ich śladem. My wybraliśmy się na Halę Boraczą, żeby zobaczyć ścieżkę, gdzie mogła zostać znaleziona Luna i jak zmieniła się okolica schroniska. To było niezwykłe przeżycie.
Teraz pora na: Rysie. Historie prawdziwe.
Żródło:
Michał Figura, Aleksandra Mizielińska, Daniel Mizieliński: Wilki. Historie prawdziwe. Wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2022.