Leśna edukacja – w poszukiwaniu fundamentu rozwoju

Ewa Kaliszuk

Czas czytania: 11 min.

O tym, że leśna edukacja jest pilną potrzebą do prawidłowego rozwoju dzieci, pisze coraz więcej osób na całym świecie.

Śmiały głos w tej sprawie zabrał Richard Louv publikując najpierw Ostatnie dziecko lasu, a potem Nature Principle. Jako przyczynę wielu cywilizacyjnych problemów, pojawiających się od najmłodszych lat życia dzieci, wymienia NDD – Nature Deficit Disorder, czyli zespół braku natury w życiu człowieka. Także coraz więcej ośrodków naukowych przeprowadza badania potwierdzające uboczne skutki izolacji dzieci, a tak naprawdę całego młodego pokolenia, od kontaktu z przyrodą. Od 2008 roku większość ludzi mieszka w miastach, gdzie rozwój technologiczny postępuje z zawrotną prędkością, a świat wirtualny zastępuje to co rzeczywiste, w tym także relacje z przyrodą. Louv przedstawia tezę mówiącą, że im bardziej nasza codzienność staje się wirtualna, tym bardziej natura jest nam potrzebna do osiągania równowagi.

Ostatnio wyraźne są również głosy, nie poparte (jeszcze) żadną literaturą ani badaniami, ale jednoznacznie podkreślające konieczność dostrzeżenia wagi przyrody w rozwoju człowieka. Najczęściej ukryta jest w nich tęsknota rodziców za własnym dzieciństwem, wspinaniem się po drzewach, przyblokowych trzepakach, czy po prostu beztroskich godzinach spędzonych w terenie.


Korzeni świadomego wychowania w przyrodzie można szukać na początku XX wieku w idei gen. Baden Powella, twórcy światowego skautingu. Natomiast już od ponad 70 lat zorganizowane formy  edukacji leśnej realizowane są z powodzeniem w Europie, głównie w Niemczech, Austrii i krajach skandynawskich. To właśnie w Niemczech istnieje aktualnie około dwóch tysięcy leśnych przedszkoli. Liczba ta świadczy o ogromnym zapotrzebowaniu na taką formę edukacji. W Polsce widoczny jest jej coraz bardziej dynamiczny rozwój. Od kilku lat powstają takie placówki, zarówno na poziomie przedszkolnym, jak i szkolnym. Warto sobie zadać pytania co tak naprawdę wydarza się w lesie i czy to zawsze musi być las? 

Poszukując odpowiedzi na te pytania wystarczy rozejrzeć się dookoła i dostrzec to co naturalne i co  przede wszystkim jest zależne od uwarunkowań przyrodniczych miejsca, w którym żyjemy. W szerokościach umiarkowanych, dla których charakterystyczne są strefy leśne, będą to lasy, w strefach południowych będą to formy związane z zaroślami, w strefach północnych formy związane z długimi okresami zimowymi, w strefach związanych z intensywną działalnością człowieka mogą to być wszelkiego rodzaju tereny rolnicze, sady, pola, łąki czy pastwiska, a w wielkich miastach zorganizowane parki lub tak zwane nieużytki – czyli tereny często nie przekształcone przez człowieka i dzięki temu porośnięte dziko rosnącą roślinnością. Ważne, że są to tereny “znajome”, charakterystyczne dla krajobrazów i warunków pogodowych, w których na co dzień przebywamy.

“Las” fundament rozwoju

Fundamentem człowieka, o którym często zapominamy, jest jego fizyczna bliskość z przyrodą.

To właśnie ona stanowi życiodajne otoczenie. Dzieci w sposób naturalny dążą do kontaktu z naturą zaspokajając w ten sposób drzemiące w nich pierwotne potrzeby. To dorosły w “dobrej wierze”, chcąc zapewnić bezpieczne warunki rozwoju, limituje ten kontakt. Warto sobie zatem uświadomić czym jest “las” dla dzieci, a tak naprawdę dla każdego z nas.

“Las” jako harmonijne

Świat przyrody niezależnie od stopnia naturalności lub przekształcenia jest z natury harmonijny, zawsze dąży do stabilności i uporządkowania. Wszystkie jego elementy są ze sobą powiązane, zależą od siebie. Świat biotyczny zależy od abiotycznego i odwrotnie. Dzieje się to dzięki procesom zachodzącym w przyrodzie. Przyroda ciągle się zmienia, ale robi to w pewnym naturalnym rytmie. Zaburzenie ustalonego porządku, niezależnie od jego źródła, jest tylko “chwilowe”. Przyroda krok po kroku wraca do stanu uporządkowania. Człowiek będąc częścią natury ma wielką szansę odczuwania i doświadczania takiego harmonijnego stanu. Jest to szczególnie cenne w bardzo szybko zmieniającym się świecie, w którym to właśnie człowiek dyktuje swój porządek.

“Las” jako

Przebywając dłużej w naturalnym otoczeniu szybko dostrzegamy pewien powtarzający się rytm zmian – procesów zachodzących w przyrodzie. Słońce wschodzi, góruje i zachodzi, po dniu przychodzi noc, po wiośnie – lato. Rytm dobowy buduje pewne układy stanowiące roczny rytm pór roku. Rytmy te się przenikają. Zachodzące rytmicznie zmiany można poznać i oswoić będąc blisko nich, uważnie im się przyglądając, poznając je za pomocą zmysłów jakimi zostaliśmy obdarowani. Im bardziej izolujemy się od przyrody tym trudniej zrozumieć mechanizmy w niej zachodzące. Nauka o przyrodzie staje się dla wielu trudna, wręcz niedostępna, gdyż język opisu wszystkich zachodzących zjawisk zapisany jest kodami matematycznymi, chemicznymi, czy biologicznymi. Staje się coraz bardziej hermetyczny.

“Las” jako źródło

Naturalną potrzebą każdego człowieka jest poznanie otaczającego nas świata zarówno osób, jak i świata materialnego. Ta drzemiąca w nas siła popycha nas do tego, aby iść, doświadczać wszystkimi zmysłami i porządkować otoczenie kawałek po kawałku – nazywając i definiując poszczególne elementy. Wraz z rozwojem ludzkości zaczęły tworzyć się systemu edukacyjne ustalające porządek poznania. Dziś w zdecydowanej większości proces ten zachodzi w szkołach, zajmuje wiele godzin i coraz bardziej oddala się od źródła wiedzy jakim jest samo otoczenie. Bezpośrednie doświadczanie przyrody i jej procesów zostało zastąpione bardzo rozbudowanymi materiałami, często świetnie opracowanymi, opisanymi językiem korzystającym z symboli, znaków i abstrakcji. W dobie gigantycznego skoku technologicznego oraz rozwoju narzędzi informatycznych gromadzenie i przesyłanie wiedzy osiąga ogromne możliwości. Nie wychodząc z domu można mieć wrażenie doświadczenia, poznania wszystkiego. Zapominamy jednak o tym, że to właśnie otaczający nas świat, ten za murami domu i szkoły jest najlepszym źródłem wiedzy o nim, a wejście w niego (doznanie go) okazuje się najskuteczniejszym sposobem poznania i zrozumienia. 

Nie wychodząc z domu można mieć wrażenie doświadczenia, poznania wszystkiego. Zapominamy jednak o tym, że to właśnie otaczający nas świat, ten za murami domu i szkoły jest najlepszym źródłem wiedzy o nim, a wejście w niego (doznanie go) okazuje się najskuteczniejszym sposobem poznania i zrozumienia. 

“Las” jako nauczyciel

Przyroda sama uczy nas wiedzy o sobie. Zanurzając się w nią możemy dotykać i/lub obserwować tworzące ją elementy. Możemy poznawać ich właściwości, dostrzegać zależności między nimi możemy przyglądać się przemianom, którym podlegają. Przyroda robi to w sposób uporządkowany, stopniowy, dzieli wiedzę na etapy. Zapewnia powtarzalność zjawisk co pozwala na utrwalanie wiedzy o niej. Nie daje gotowych odpowiedzi, nie przyspiesza, ale krok po kroku zaciekawia i motywuje do szukania odpowiedzi na rodzące się w głowie pytania. Pozwala popełniać błędy. zawsze jest, czeka i daje kolejną szansę na poznanie. Czyż nie jest idealnym wzorcem nauczyciela?

Od samego początku ludzie będąc w przyrodzie łączyli się w grupy – plemiona. Tak było bezpieczniej i łatwiej. Układ ten wymagał jednak od wszystkich członków nauczenia się wzajemnych relacji i współdziałania, wypracowania określonych ról i przestrzegania ustalonych zasad. To wszystko zmuszało do opracowania systemu komunikacji, który zapewniał zrozumienie siebie nawzajem oraz umożliwiał rozwój danej grupy. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że przyroda stwarzając warunki do kształtowania odpowiednich postaw pełniła i pełni nadal rolę wychowawcy.

“Las” jako

Przyglądając się dzieciom pozostawionym samym sobie w przyrodzie można zachwycić się idyllicznym wręcz obrazem, w którym niezależnie od pory roku, dnia i stanu pogody dzieci zawsze mają coś do zrobienia. Do swoich aktywności właściwie nie potrzebują nauczyciela. Łączą się w grupki, rzadziej działają w pojedynkę, ale zawsze wymyślają aktywności, w które wchodzą bez większego namysłu. Skąd czerpią inspiracje? Kto je prowadzi? Długotrwała obserwacja dziecięcych działań pozwala stwierdzić, że to sama przyroda animuje ich zachowania. Dzieci, dzięki swej niezwykłej uważności i spostrzegawczości zawsze znajdują coś ciekawego do zbadania, wydobycia zbudowania lub rozebrania. Po prostu zatapiają się w swoich działaniach do czasu nasycenia lub nieoczekiwanego zakończenia słowami “pora wracać”. 

“Las” jako

W ostatnich latach prowadzone są liczne badania pokazujące związek pomiędzy aktywnością fizyczną człowieka, stanem jego mózgu a ogólną kondycją psychofizyczną. Badaniami objęte były zarówno dzieci, jak i dorośli. Anders Hansen analizując te wyniki formułuje kilka ważnych przesłanek, które dają podstawy do tego, aby stały  kontakt z naturą uznać za najlepszą profilaktykę w przeciwdziałaniu ewentualnych chorób i  dysfunkcji. Po pierwsze –  badania wykazały, że to właśnie aktywność fizyczna jest “fantastycznym lekiem na stres, może nawet najlepszym, jaki mamy”. Stany stresowe stają się coraz bardziej powszechne wśród całej populacji, niezależnie od wieku i wiadome jest, że nie stwarzają korzystnych warunków do rozwoju. Po drugie –  ruch pozytywnie wpływa na procesy poznawcze i wykonawcze dzieci, a tym samym na ich późniejszą predyspozycję w szkole. Po trzecie –  warunkiem koniecznym do tego, aby dzieci mogły realizować swój potencjał jest ich stała aktywność fizyczna. Wydaje się, że najlepszym otoczeniem sprzyjającym takiej aktywności jest właśnie przyroda. Dzieci prawie bezwiednie wykonują w niej bardzo skomplikowane ćwiczenia (wspinają się na drzewa, wbiegają i zbiegają po różnych stromiznach, przeskakują rozmaite naturalne przeszkody, turlają się, bujają na gałęziach, przenoszą ciężkie kamienie i konary  itp) powtarzając je wielokrotnie i to z entuzjazmem. 

Przy tej okazji warto również wspomnieć o zjawisku epidemii otyłości, która rozwija się w dużym tempie u dzieci i młodzieży. Ponieważ przebiega w wieku rozwojowym ma niebagatelny wpływ na stan psychofizyczny najpierw młodych, a później dorosłych już ludzi. Umożliwienie dzieciom swobodnego zaspokajania naturalnej potrzeby ruchu od pierwszych chwil życia poprzez zapewnienie dobrego przyrodniczego otoczenia może stać się dobrym, a może najlepszym krokiem w kierunku przeciwdziałania skutkom tej epidemii. 

Życiodajna

Dziecko od pierwszych chwil życia przywiązuje się do bliskich mu osób. To one pozwalają mu budować w sobie poczucie bezpieczeństwa, dochodzić do samodzielności i poczucia własnej wartości. Relacje te mają fundamentalny wpływ na rozwój psychologiczny każdej osoby. Jakiekolwiek ich zaburzenie odbija się znacząco na kondycji psychicznej dziecka, a później dorosłego już człowieka. Podobnych zależności można dopatrywać się w relacjach jakie zachodzą między przyrodą a ludźmi. Przywiązanie do miejsca daje poczucie przynależności i nadaje życiu sens.  Od 30 lat psychologowie analizują relację dziecka z naturą z perspektywy teorii przywiązania podkreślając jej kluczowe znaczenie w budowaniu fundamentu tak potrzebnego do wzrastania ku dobrze rozwiniętej dorosłości. “Dzieci, które nie odczuwają więzi z miejscem, nie tylko nie skorzystają z dobroczynnego psychologicznego i duchowego oddziaływania przyrody, ale i nie wykształcają w sobie trwałego oddania temu miejscu oraz środowisku naturalnemu w ogóle”. Skutki będą widoczne zarówno w kondycji psychofizycznej ludzi, jak i w stale pogarszających się warunkach środowiska przyrodniczego. 

Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że tylko dobrze wykształcone więzi z najbliższymi i ze środowiskiem naturalnym pozwalają na pełny rozwój samoświadomości, co tym samym stanowi najważniejszy fundament życia każdego człowieka oraz daje nadzieję na budowanie społeczeństwa odpowiedzialnego za stan przyrody w przyszłości. 

Leśna edukacja sposób na dobry fundament

Ruch związany z propagowaniem leśnej edukacji w Polsce i na świecie jest już niezaprzeczalnym faktem. Pojawiają się różne inicjatywy: od bardziej formalnych – jak leśne przedszkola, pierwsze szkoły (najczęściej prywatne lub stowarzyszeniowe), różne programy edukacyjne prowadzone przez instytucje związane na przykład z Lasami Państwowymi czy obszarami chronionymi, po mniejsze, okresowe wydarzenia m.in. obozy, zielone szkoły, wyprawy terenowe. Te wszystkie dobre praktyki są jak drogocenne perły, ale zatopione w morzu ogromnych potrzeb. Takie miejsca stanowią ciągle enklawy czegoś innego, dziwnego, nie zawsze dobrze rozumianego. Czego zatem brakuje? Dlaczego taki niedosyt, a właściwie niepokój pojawia się zarówno w stosunku do dzieci, ich rozwoju i przyszłości, jak i krajobrazu, przyrody, a co za tym idzie – świata?

Poszukując odpowiedzi na te pytania myśl biegnie w kierunku dwóch spraw: jakości i powszechności edukacji promującej częste i stałe przebywanie dzieci w przyrodzie.

Jak zatem zadbać o jakość takiej edukacji? 

Po pierwsze zapewnić stały, częsty, długotrwały i odbywający się w ustalonym rytmie swobodny pobyt w przyrodzie. Tylko w takich warunkach można nawiązać dobrą więź z naturą, można się wręcz z nią zaprzyjaźnić i poczuć, że jest się jej częścią. Chwilowe “wybieganie” w przyrodę będzie tylko przypadkowym dotknięciem i namiastką prawdziwej znajomości. 

Upowszechnić wszystkie “leśne” formy edukacji, zarówno formalnej, jak i nieformalnej.

Strzec spontanicznej zabawy w przyrodzie przed wypieraniem jej przez lekcje o przyrodzie. Zachować równowagę między tymi formami. 

Zapewnić ciągłość edukacji stawiającej na bycie w przyrodzie od pierwszych chwil życia po jej ostatnie etapy. 

Promować i upowszechniać świadectwa dorosłych, którzy swoim życiem i działaniem pokazują jak dbać i rozwijać swój właściwie rozumiany fundament.

więcej tekstów

Tekst jest częścią podręcznika powstającego w ramach Programu Forest School Center realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020, Działanie 4.3 Współpraca ponadnarodowa.

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on google
Share on reddit
Share on whatsapp
Share on email
Share on telegram

Dołącz do dyskusji

może cię zainteresować

Nowe (samo)wychowanie (nie tylko) seksualne

Choć tym, co ma przyciągać uwagę do (okładki) ostatniej książki Agnieszki Stein, jest wydrukowany na niej dużymi czerwonymi literami tytuł, to w zasadzie dopiero rozbudowane, wynotowane drobnym czarnym drukiem podtytuły sugerują, o czym jest ta książka i jaką pozycję czy też perspektywę przyjmuje autorka, pisząc o seksualności dzieci, a także – a może raczej “a zwłaszcza” – ich rodziców.

Czytaj więcej »

Zając

„Zając” to historia na podstawie bajki Siergieja Kozłowa o pewnym bardzo zalęknionym zajączku, który jednak miał odwagę popatrzeć swojemu strachowi w oczy. I od tej

Czytaj więcej »

Przestrzeń, która uczy

Czy mamy wpływ na kształtowanie naszej przestrzeni do nauki i pracy? Nieważne, czy myślimy o naszym biurze, klasie szkolnej, pracowni Montessori, świetlicy, bibliotece, coworku czy

Czytaj więcej »

Edukacja seksualna po polsku

Zgodnie ze standardami WHO, “edukacja seksualna powinna być dostosowana do wieku, stopnia rozwoju młodych osób i zdolności rozumienia, a także do kultury, z jakiej się wywodzą, uwzględniając społeczno-kulturową tożsamość płci. Powinna też odnosić się do rzeczywistej sytuacji, w jakiej żyją młodzi ludzie” [1]. A jak to – w teorii i w praktyce – wygląda w polskich szkołach?

Czytaj więcej »

Egzaminować z przedsiębiorczości. Refleksji kilka

Czy da się przeegzaminować z przedsiębiorczości? Chyba nie, a jeżeli tak, to rolę egzaminatora odgrywa po prostu życie. Jednak, jak to w naszej edukacyjnej rzeczywistości bywa, wyobraźnia urzędników przerosła nas wszystkich i mamy od lat przedmiot w szkole pod nazwą Podstawy Przedsiębiorczości.

Czytaj więcej »

Jesteś zaangażowanym rodzicem, opiekunem?

Chcesz jeszcze lepiej uczyć swoich uczniów i uczennice?

Dołącz do e:mi - zapisz się do newslettera

Jesteś zaangażowanym rodzicem, opiekunem?
Chcesz jeszcze lepiej uczyć swoich uczniów i uczennice?
Dołącz do e:mi - zapisz się do newslettera
O Nas - krótko

Dodajemy odwagi do zmian w edukacji.
Prezentujemy nowatorskie rozwiązania.
Tworzymy przestrzeń do dyskusji.

Przewiń do góry