Start up Leśna edukacja – czyli jak zacząć przygodę

Ewa Kaliszuk
0 komentarz

“Przyroda jest największym sojusznikiem człowieka i najwspanialszym inspiratorem do działań. (…) Wystarczy, że będziemy podążać za jej wskazówkami”

David Attenborough, Życie na naszej planecie. 

Dlaczego warto pomyśleć o leśnej edukacji? 

Niezależnie od tego co robię na co dzień. Może bezpośrednio współtworzę formalną edukację, lub towarzyszę własnym dzieciom w ich rozwoju, albo odpowiadam za społeczność lokalną, a może odpowiadam za jakieś bardzo ważne zadanie pozornie niezwiązane z edukacją w ogóle… W każdej sytuacji warto przynajmniej pomyśleć – dlaczego zanurzenie w przyrodę jest tak potrzebne mi, tobie, nam! A to właśnie jest pierwszy krok w kierunku upowszechnienia leśnej edukacji, czyli stopniowego powrotu do bliższych relacji z naturą. Korzyści, jakie mogę uzyskać z, często bagatelizowanego, zwykłego spaceru w lesie, na łące, w górach, nad morzem… czy gdziekolwiek indziej w przyrodzie, są bezcenne. Piękne widoki, wiele perspektyw, przyjazne dźwięki i zapachy, rytmiczność kroków, zmęczenie i odpoczynek, poczucie znużenia i odzyskanie radości po dotarciu do celu, drobne odkrycia, które wcześniej mi umknęły, może zachwyt nad nimi, poczucie, że wiem ile nie wiem – czyli ciągle jest warto poznawać…

Czyż to nie są wystarczające korzyści, wystarczy tylko dać sobie szansę.

A od czego zacząć?

To jest częste pytanie, na które jest wiele odpowiedzi. Pierwsza odpowiedź może być jednak bardzo prosta. Warto nie czekać na dobrą okazję, ale zacząć już dziś. Po prostu wyjść na spacer – koniecznie w najbliższą przyrodę i może bardziej świadomie niż zazwyczaj. Bardziej świadomie to znaczy jak? Warto znaleźć jakieś przyjazne miejsce, które “zaprosi” mnie do zatrzymania się, do tego, żeby usiąść na chwilę i zanurzyć się w to co nas otacza. Można to zrobić na różne sposoby. Rozejrzeć się dookoła, aby uważniej przyjrzeć się temu, co jest wokoło. Zobaczyć co jest bardzo daleko lub wręcz przeciwnie – bardzo blisko. Można zamknąć oczy i wsłuchać się w docierające do nas dźwięki. Rozpoznać je lub odnaleźć ich źródło, wsłuchać się w ich rytmiczność lub dysharmonię. Po prostu “podążyć” za nimi.Ważne, aby dać sobie jakiś czas na takie poszukiwania i trwać chwilę w tym doświadczeniu. A potem spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie – co czuję teraz, co mi to daje, że jestem tu gdzie jestem. Ta refleksja może być bardzo ważnym otwarciem do kolejnych ciekawych odkryć w przyrodzie, które krok po kroku zaprowadzą nas w głąb pięknego świata. To doświadczenie może okazać się na tyle istotne, że podejmiemy decyzję, aby wracać do niego i to już nie w pojedynkę, tylko z najbliższymi lub tymi, z którymi przebywam w swojej pracowej codzienności – z dziećmi, młodzieżą, dorosłymi. Jest duże prawdopodobieństwo, że przyjemne uczucia, które towarzyszyły mi w moim osobistym doświadczeniu, pojawią się także u innych. Czyż to nie wspaniałe móc podarować sobie i innym takie chwile? 

Poszukiwania “pracowni” czyli stałego miejsca na bycie poza budynkiem 

Jest duża szansa, że takie proste doświadczanie przyrody może pobudzić nas do dalszych, coraz bardziej śmiałych kroków w poszukiwaniu sposobności do częstszego bycia w naturze. Warto wtedy rozejrzeć się za przyjaznym miejscem, które stanie się naszą pracownią, klasa, czytelnią, sceną czy laboratorium. Potencjał przyrody jest niesamowity! Dajmy się mu tylko uwieść. 

Poszukiwania dobrego miejsca już mogą być wspaniałą przygodą. Warto w nią zaangażować tych, z którymi będziemy tam chodzić. To mogą być dzieci i młodzież, którzy wskażą miejsca dla nich ciekawe i przyjazne. Mogą to być rodzice, którzy ze swojej perspektywy podpowiedzą, gdzie warto zaglądać. Od samego początku projekt „leśnej edukacji”, czyli częstego bycia w przyrodzie stanie się wspólną sprawą. Poczucie współtworzenia projektu wpływa w istotny sposób na motywację do działania. Świadomość, że mogę mieć wpływ na przebieg działań, na podjęte decyzje może być dobrym fundamentem do budowania grupy, a potem zespołu, co ma kluczowe znaczenie przy wprowadzaniu nowych rozwiązań. Wszyscy mają wielką szansę odczuwać sprawstwo, tak potrzebne do samorozwoju, jak i odpowiedzialność za pojawiające się kolejne zadania.

Po znalezieniu takiego miejsca warto odnaleźć jego właściciela. To mogą być lasy państwowe lub wspólnoty prywatnych właścicieli, to może być zieleń miejska lub tereny gminne. Niezależnie od tego, kto jest właścicielem, trzeba nawiązać z nim kontakt i sprawić, aby stał się sprzymierzeńcem naszego projektu. A to jest już kolejne, ważne zadanie. Jest nadzieja, że z grupy osób, która zaangażowała się w nasze działania, znajdzie się ktoś, kto z chęcią podejmie się jego wykonania. 

Narada Rady, czyli zaproszenie do współtworzenia pomysłu 

Niezależnie od tego, czy jestem nauczycielem, dyrektorem czy rodzicem, w którym drzemie marzenie – pragnienie rozwoju idei leśnej edukacji, warto od samego początku zaprosić do tego pomysłu innych dorosłych. Rada przedszkola, szkoły czy rada rodziców to bardzo ważne i decyzyjne ciało, od którego może się rozpocząć realizacja takiego marzenia. Warto jednak pamiętać, aby stworzyć dobre i sprzyjające otoczenie, w którym rozmawiamy o takim projekcie. Dobrze jest przeanalizować zarówno spojrzenie entuzjastyczne, jak i wątpiące. Pozwoli to nam zobaczyć różne perspektywy. Poza rozmową dobrze jest zadbać o wspólne przeżycia właśnie w przyrodzie, aby dać sobie szansę odczuć, co tak naprawdę daje bycie w naturze. Jak niezwykle bogatą pracownią staje się przestrzeń przyrodnicza, w której pomoce znajdują się na wyciągnięcie ręki. Warto je tylko dostrzec i odkryć na nowo. Jestem przekonana, że danie sobie szansy na wymianę myśli, refleksję i wspólne doświadczanie natury jako otoczenia edukacyjnego pobudzi nas do myślenia o tym, jak małymi krokami wykorzystywać go w naszej codzienności. A to jest już dobry ruch w kierunku tworzenia planu działania. 

Plan na dobry początek 

Czasami już sama myśl o planowaniu konkretnych rozwiązań przeraża. Jeśli się pojawia, to warto jej się przyjrzeć, co za nią się kryje? Można jednak przenieść spojrzenie na proces tworzenia planu na inne tory, zwłaszcza jeśli jego wdrożenie może w znaczący sposób zmienić tj. poprawić warunki rozwoju tych, którzy zostali nam powierzeni. Właśnie takie spojrzenie na plan przez pryzmat korzyści, jakie pojawią się wraz z realizacją pomysłu, może być bardzo otwierające. 

Wiemy już co jest sednem naszego projektu – chcemy opracować i wcielić w życie nasz własny program edukacji w przyrodzie. Mamy już ustalone bardzo istotne punkty: „znaleziony teren” oraz grupę dorosłych, którzy podejmą się tego zadania. Kolejnym krokiem może być ustalenie kiedy wychodzimy i z jaką częstotliwością. Nadając rytm naszemu projektowi już możemy szukać związków z rytmicznością przyrody. Decydując się na stałą porę dnia, odpowiednią częstotliwość wyjść – raz na kwartał, raz w miesiącu, raz w tygodniu lub raz dziennie – dajemy szansę na zauważanie i doświadczanie zmienności przyrody wynikającej ze zmienności pór roku, lub nawet zmienności dobowej. Świadome obserwowanie i przeżywanie cykliczności w przyrodzie jest bezcenne. Pozwala z jednej strony lepiej zrozumieć przemiany zachodzące w naszym życiu, z drugiej daje szansę na „sięganie” po różne elementy i zjawiska przyrody charakterystyczne dla danej pory, aby je badać i w ten sposób budować swój zasób informacji o otaczającym nas świecie. Jeśli coś umknie nam w jednym sezonie, mamy wielką szansę odkryć to w kolejnym.

Ważnymi ustaleniami planu są także: podział obowiązków wśród osób, które zdecydowały się rozwijać projekt oraz szczegółowe rozpisanie zadań do wykonania wraz z czasem ich realizacji. Zadbanie o tą część całego procesu może mieć wiele korzyści. Najprawdopodobniej wpłynie na coraz większe poczucie sprawstwa u wszystkich realizatorów, a także pozwoli rozłożyć obciążenia i odpowiedzialności adekwatnie do umiejętności. Warto często się spotykać i przeprowadzać analizę realizowanych zadań, zwłaszcza na początku wdrażania planu rozwoju leśnej edukacji w naszym środowisku. Pozwoli to na szybkie wychwycenie trudności oraz znalezienie możliwie najlepszych rozwiązań. Wypracowanie takiego mechanizmu współpracy będzie dobrym krokiem w kierunku budowania kultury partycypacji w całej społeczności zaangażowanej w rozwój projektu edukacji w naturze.

Sprzymierzeńcy 

Wprowadzając leśną edukację możemy być pewni, że dokonujemy istotnej zmiany w edukacji w ogóle, czyli podejmujemy się wymagającego zadania. Najpierw dzieje się to w naszej lokalnej społeczności, ale jeśli stanie się trwałym projektem, wówczas zacznie oddziaływać znacznie szerzej. Warto od samego początku budować grupę sprzymierzeńców naszego pomysłu, czyli osób, które nie tylko będą przyjaźnie spoglądać na to co robimy, ale przede wszystkim zaangażują się w cały proces. Oczywiście są już nimi nauczyciele, edukatorzy, rodzice i same dzieci.

Trzeba jednak spojrzeć na to zadanie znacznie szerzej i zadać sobie na przykład takie pytania: Kto może nam pomóc na którymkolwiek etapie naszych działań? Dla kogo taki projekt może być interesujący? Kto zobaczy korzyści dla swojej organizacji czy instytucji we włączeniu się w taki projekt? Szukając na nie odpowiedzi stworzymy, listę różnorodnych możliwości. Będą na niej osoby prywatne, podmioty gospodarcze, stowarzyszenia, fundacje, a nawet władze samorządowe.

Warto uporządkować spontanicznie powstały spis stosując do tego różne sita. Na przykład sito bezpośredniego wpływu na edukację, zwłaszcza w naszym regionie. Po przesianiu zostaną na nim m.in. wójtowie gmin i burmistrzowie oraz odpowiednie wydziały tych urzędów, stowarzyszenia i fundacje zajmujące się rozwojem edukacji, leśnictwa, nadleśnictwa i/lub zieleń miejska, jeśli działamy na terenie miasta (jednym z ich zadań jest popularyzacja wiedzy o przyrodzie terenów, którymi zarządzają). Wśród sprzymierzeńców mogą się też znaleźć parki krajobrazowe lub narodowe położone w niedalekiej odległości, centra kultury i kina studyjne, które także próbują rozwijać w swoich zadaniach statutowych cele edukacyjne. Tych podmiotów może być więcej. Ważne jednak, żeby najpierw je „zobaczyć”, a potem zastanowić się, jak do nich dotrzeć. Jeśli tego nie zrobimy, to nigdy się nie dowiedzą, że mogliby stać się naszymi sprzymierzeńcami. To jest bardzo ważne i wymagające zadanie. Na pewno będzie czasochłonne. Umawiając się na spotkania. warto przygotować się do nich odpowiednio. Z jednej strony trzeba dobrze przedstawić założenia swojego projektu i dotychczasowe doświadczenie, z drugiej strony rozpoznać zakres możliwych wpływów danego podmiotu, z których moglibyśmy zaczerpnąć do naszej inicjatywy. Równocześnie warto wskazać korzyści, jakie otrzyma nasz sprzymierzeniec, angażując się w nasze działania. Czas poświęcony na poinformowanie, spotkania i ustalenia szczegółów ewentualnej współpracy na pewno przyniesie wspaniałe efekty. Jest duże prawdopodobieństwo, że dobrze rozwinięte partnerstwo zaowocuje trwałym rozwojem różnych form leśnej edukacji. I tak może nieśmiałe marzenie o częstym byciu w przyrodzie przerodzi się w bardzo potrzebną inicjatyw, która krok po kroku zacznie zmieniać dotychczasowe nawyki codziennych zachowań oraz rozwijać istniejące, a niewystarczające do harmonijnego rozwoju, rozwiązania edukacyjne. 

Start-up to dopiero początek przygody rozwoju co najmniej trzech ścieżek – mojej, jako liderki / lidera pomysłu, samej idei leśnej edukacji w społeczności, którą buduję oraz przemiany właśnie tej grupy ludzi, których zaprosimy do procesu stopniowego powrotu do natury. Każda z tak narysowanych ścieżek wymaga zaopiekowania się, czyli świadomego wspierania w stawianiu kolejnych, śmiałych kroków w kierunku osiągania naszego zamierzonego celu. Warto o tym pamiętać rozpoczynając przygodę!

Może Cię zainteresować:

Zostaw komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Przeczytaj więcej

Polityka prywatności