Petycja Polonistów

Maria Drozdowicz
0 komentarz

Nauczyciele poloniści ponownie podnoszą temat czasu swojej pracy. Coraz więcej podpisów pojawia się pod internetową petycją autorstwa Doroty Kujawy-Weinke skierowanej  do Barbary Nowackiej, której głównymi postulatami są: zmniejszenie wymiaru godzin pracy przy tablicy z 18 na 15 tygodniowo, dodatkowe wynagrodzenie za sprawdzanie egzaminów oraz podział klasy na grupy, tak jak w przypadku nauki języków obcych. Petycja została napisana po raz pierwszy w 2019 roku, a niedawno wznowiona ma już ponad 5500 tysięcy podpisów.

Pensum nauczycieli to zwyczajne, pełnoetatowe 40 godzin tygodniowo, w tym 18 godzin spędzanych przy tablicy. Aby mieć zagwarantowany pełny etat, nauczyciel potrzebuje czterech klas w szkole podstawowej (4×5 godzin dydaktycznych), pięć klas w liceum (5×4 godziny), sześć klas w technikum (6×3 godziny) lub nawet osiem w szkołach branżowych. Przyjmijmy, że klasa liczy średnio 25 uczniów, chociaż oczywiście zależy to od specyfiki szkoły, zdarzają się klasy mniej liczne, jak i takie liczące ponad 30 osób. Przyjmijmy również (optymistycznie), że nauczyciel języka polskiego poświęca na przygotowanie jednej lekcji godzinę spośród pozostałych 22 godzin w tygodniu.

18 godzin lekcyjnych plus 18 godzin na ich przygotowanie i podsumowanie: uzupełnienie dziennika elektronicznego, napisanie, poprawianie i archiwizacja konspektów, rozwój własny, sprawdzenie krótszych prac domowych, prowadzenie platform z notatkami i materiałami, co po pandemii i okresie edukacji zdalnej stało się bardzo częstą praktyką – brzmi jak dużo zadań, ale bardzo dobrze zorganizowany nauczyciel być może dałby radę. 18×2=36. Zostają więc jeszcze całe cztery godziny. Przypuśćmy, że na kontakt z rodzicami i konsultacje indywidualne z uczniami.

40 godzin zdawałoby się więc wystarczać niemal idealnie. Ale zaraz…

A co ze szkolnym kółkiem teatralnym? Klubem filmowym? Kiedy zaplanować i przygotować całą dokumentację związaną z wycieczką do teatru albo do muzeum? Przecież to nieodłączna część edukacji kulturalnej i polonistycznej. Przecież tradycją w klasie jest mikołajkowe wyjście do kina… A zebrania wychowawców albo organizacje dłuższych wyjazdów czy tak zwanych zielonych szkół?

Gdzie do tego zmieścić rady pedagogiczne, ciągnące się często do późnych godzin wieczornych? I inne obowiązki szkolne, często nakładane na polonistów: przygotowanie uroczystości, praca nad regulaminami i statutami, zastępstwa i dyżury w świetlicy, pisanie i redagowanie tekstów na stronę szkoły?

A jak w tym całym zamieszaniu zadbać o uczniów z różnego rodzaju specjalnymi potrzebami edukacyjnymi? Nie tylko tych z orzeczeniami albo potrzebą indywidualnych zajęć, ale także po prostu tych, którzy opanowują materiał trochę wolniej lub mają więcej pytań? Gdzie zmieścić dyżury? Oraz co z uczniami z doświadczeniem migracji (nie tylko z uczniami z Ukrainy), których jest w polskich szkołach coraz więcej? Kto ich nauczy polskiego i pomoże z polskim na innych przedmiotach, jeśli nie polonista?

Nie wspomnieliśmy jeszcze o najważniejszym. Język polski to przecież także, a może przede wszystkim nauka niezwykle ważnej kompetencji, jaką jest pisanie. Jest to czynność złożona i trudna dla uczniów. Muszą nie tylko analizować, budować sprawną argumentację i wyciągać wnioski, ale także podejść do tematu kreatywnie, erudycyjnie, a przede wszystkim – poprawnie językowo. Wszystkie te czynności trzeba ćwiczyć. A więc uczniowie muszą pisać, a nauczyciele sprawdzać. Nie tylko zwyczajne wypracowania czy sprawdziany śródroczne, ale także próbne egzaminy ósmoklasisty i matury. Dla unaocznienia skali tego przedsięwzięcia, przywołajmy jeszcze raz liczby. Nauczyciele licealni mówią, że na sprawdzenie każdej matury zgodnie z nowym kluczem egzaminacyjnym potrzebują około godziny. Przy jednej klasie jest to dodatkowych 25 godzin pracy. A to tylko próbne matury. Do tego są trzy inne klasy (75 osób), kolejne sprawdziany i wypracowania.

Wymieniać dodatkowe zajęcia tak zwanego dobrego, zaangażowanego nauczyciela, którego każdy rodzic chce dla swojego dziecka, można by niewątpliwie jeszcze długo. Nie jest oczywiście tak, że każdy nauczyciel prowadzi koła i organizuje konkursy, jeździ na kilka wycieczek rocznie, a w międzyczasie pełni obowiązki glottodydaktyka i egzaminatora – chociaż zdarzają się i tacy… . Niewątpliwie jednak prawdą jest to, że nawet bardzo podstawowy zakres pracy nauczyciela, czyli prowadzenie dobrych lekcji i regularne sprawdzanie tekstów pisanych przez uczniów nie mieści się w czterdziestogodzinnym tygodniu pracy.

Warto zwrócić uwagę również na komentarze pojawiające się pod petycją, wyrażające głosy samych nauczycieli lub osób z ich najbliższego otoczenia. Zacytujmy kilka z nich:

”Jestem nauczycielem języka polskiego, ucząc w trzech klasach i chcąc jednocześnie nauczyć dzieci pisać, robię po godzinach więcej niż drugi etat”.

“Obecnie mam 31 godzin dydaktycznych w ramach mojego pensum. Dyrekcja nie pytała mnie o zgodę na taką ilość nadgodzin, lecz dalej przydziela mi zastępstwa i kolejne godziny indywidualnego nauczania”.

“Podpisuję, ponieważ jestem młodą nauczycielką (uczącą w liceum w wymiarze 27h) i nie mam życia. Coraz więcej obowiązków, więcej prac i więcej wymagań, które jako ‘młoda i pełna energii osoba’ powinnam realizować z uśmiechem. Wracam po pracy wykończona, a jeszcze trzeba przygotować się na kolejne lekcje… nie starcza godzin na odpoczynek w ciągu dnia, kiedy pracuję nie 8h, a 18h.”

“Jestem nauczycielem języka polskiego od ponad 30 lat i chciałabym wreszcie pracować 40 godzin tygodniowo. Marzę o wolnych weekendach, aby spędzać je z rodziną, a nie tylko sprawdzać, sprawdzać, sprawdzać….jestem u kresu wytrzymałości. Jeśli sytuacja się nie poprawi, chyba zdecyduję się na wcześniejszą emeryturę”.

“Podpisuję ponieważ moja partnerka jest nauczycielką języka polskiego w szkole średniej i wiem ile czasu poświęca na swoją pracę po powrocie do domu oraz w weekendy. […]. Jakby tego było mało dyrekcja zmusza do przyjmowania zastępstw mimo, iż realizuje 31 godzin „przy tablicy””. 

“Jestem mężem polonistki i wiem, ile ona pracuje”.

“Jestem nauczycielką języka polskiego w technikum od 30 lat i mam świadomość, jaki charakter ma ta praca. Od lat słyszę: taki los polonisty. Więc pora to zmienić”.

Na koniec, warto pamiętać również o tym, że praca nauczyciela to często przede wszystkim troska i relacja. Czy te wartości da się zegarowo odmierzyć?

Źródła:
petycjeonline.com; g.pl/news; krakow.wyborcza.pl; dostęp: 13.03.2024.

Może Cię zainteresować:

Zostaw komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Przeczytaj więcej

Polityka prywatności