“…dbając o wysoką jakość edukacji…”, czyli kilka słów o propozycjach zmian ministra Czarnka w edukacji domowej

Marcin Sawicki
1 komentarz

W ten sposób zaczyna się opis podstawowych zadań Ministerstwa Edukacji Narodowej. Tak więc w dobie dramatycznego braku nauczycieli, poszukiwań nowej wizji szkoły, spadku czytelnictwa wśród młodzieży, kłopotów z poczuciem wartości i depresją uczniów, jednym z podstawowych kroków związanych z ”dbaniem o wysoką jakość edukacji”, okazało się ograniczenie Rodzicom i uczniom prawa do swobodnego wyboru szkoły. 

Zmiany dotyczące art. 37 Ustawy Oświatowej poprzez wprowadzenie limitów uczniów w ED, konieczności zapewnienia warunków do nauki stacjonarnej dla wszystkich uczniów  realizujących obowiązek szkolny poza szkołą, rejonizacja wojewódzka, szczególnie ten dostęp komplikują.

Ustawodawca wnioskuje o wprowadzenie następujących rozwiązań dla szkół, w których uczą się dzieci w ramach edukacji domowej:

  • Placówka musi posiadać warunki sprzętowe i lokalowe  aby zapewnić naukę w trybie stacjonarnym wszystkim swoim uczniów na edukacji domowej, na wypadek, gdyby cofnięto im zgodę, aby mieli gdzie się uczyć. Czyli szkoła, która ma stu uczniów w ED, musi dla takiej liczby dzieci przygotować sale z wyposażeniem. 
  • Szkoła może przyjąć uczniów tylko zamieszkujących na terenie województwa, na którego terenie znajduje się placówka. Wracamy do rozwiązań, z których to samo ministerstwo zrezygnowało rok temu, w 2021 roku.
  • Liczba uczniów, którym wydano zgodę na realizację obowiązku szkolnego poza szkołą, nie może przekraczać 50% wszystkich uczniów palcówki. Czyli  na przykład szkoła,  która ma 200 uczniów, nie może mieć więcej niż stu w ED.  
  • O każdym egzaminie końcoworocznym ucznia ED musi być informowane odpowiednie Kuratorium Oświaty z czternastodniowym wyprzedzeniem. 
  • W przypadku cofnięcia zgody na edukację domową, szkoła musi zapewnić uczniowi możliwość spełniania obowiązku w tej samej placówce. 

Bardzo trudno zrozumieć przesłanki inicjatorów zmian w ustawie. Każda szkoła w Polsce ma możliwość udzielać zgód na realizację obowiązku szkolnego poza szkołą. Rodzice mają prawo wybierać najlepsze rozwiązania edukacyjne dla swoich dzieci w placówkach według swojego uznania. 

Co jest niepokojącego, że w niektórych szkołach są sami uczniowie edukacji domowej ? To decyzja Rodziców i praca zespołu nauczycieli pozwoliła na powstanie miejsc przyjaznych edukacji domowej. 

Co do jakości nauczania to prowadzone od wielu lat statystyki pokazują, że uczniowie realizujący w ten sposób obowiązek nauczania osiągają średnie wyniki z egzaminów maturalnych wyższe niż średnia krajowa. 

W kontekście finansowym edukacja domowa kosztuje państwo dużo mniej, gdyż przekazywana subwencja na uczniów ED jest niższa niż na uczniów stacjonarnych, dodatkowo nie stosuje się do niej żadnych dodatków (tzw. wag) zwiększających jej kwotę. Samorząd nie ponosi dodatkowych kosztów z dokładaniem środków do uczniów ED. Przypomnę, że w Polsce samorządy dokładają  do prowadzonych szkół, równowartość otrzymywanej kwoty subwencji. 

Reasumując, wnoszona pod obrady Sejmu poprawka, ogranicza prawo Rodziców do wyboru szkoły, uderza w element systemu, który jakościowo działa solidnie i wiarygodnie, a w dodatku jest rozwiązaniem tańszym dla budżetu państwa. 

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że poza zapewnieniami troski o jakość nauczania, walki z patologiami czy “mafią edukacyjną”, kryje się po prostu zwykła niechęć i brak zgody, aby w naszej rzeczywistości edukacyjnej, coś mogło działać inaczej. Być może nawet taniej i lepiej. 

Może Cię zainteresować:

Nawiązując do mistrzowskiej intuicji Wojciecha Młynarskiego, może to po prostu sposób działania kilku smutnych facetów.

A więc: faceci wokół się snują co są już tacy, 
że czego dotkną, zaraz zepsują. 
W domu czy w pracy gapią się w sufit, 
wodzą po gzymsie wzrokiem niemiłym. 
Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek, 
bo jedna myśl im chodzi po głowie, którą tak streszczę: 
„Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?” 

Może Cię zainteresować:

1 komentarz

Monika 24 października 2022 - 11:17

Musimy walczyć o nasze prawo do edukowania dzieci zgodnie z naszymi poglądami i wartościami. Badania dowodzą, że dzieci edukowane w domu znacznie lepiej radzą sobie w życiu niż absolwenci szkół systemowych. Nie wyobrażam sobie wysłania syna do zwykłej szkoły i ponownych obaw o jego bezpieczeństwo i zdrowie emocjonalne. Nie możemy się poddać i biernie przyglądać, jak za nasze pieniądze ktoś zmienia nasze życie na gorsze. Uderzają w nasze dzieci, w nasze rodziny, a to nie może pozostać bez odpowiedzi. Ja na pewno będę walczyć.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Przeczytaj więcej

Polityka prywatności

webinar

Nauczyciel

w metodzie Montessori

Bezpłatny webinar, w trakcie którego dowiesz się wszystkiego, co powinieneś wiedzieć będąc nauczycielem Montessori!